Powiedzenie "włoży głowę tam, gdzie inny nie włożyłby nogi" odnosi się do wyjątkowo odważnego piłkarza. Takim bez wątpienia jest Stijn Wuytens, który w 61. minucie czwartkowego meczu - mimo że widział nadciągającego bramkarza - zaryzykował uderzenie głową. Opłaciło się - Gary Rogers z Dundalk FC został efektownie przelobowany, a koledzy Wuytensa wpadli w euforię. Dopiero po chwili zauważyli, że Belg leży bezwładnie na murawie...

 


Na załączonym wideo widać, że Irlandczyk uderzył go zupełnie przypadkowo. Siła ciosu była jednak zbyt silna - Wuytens padł na boisko jak kłoda i zaczął się dławić językiem.


Piłkarze obu drużyn byli po prostu przerażeni. Jedni płakali, drudzy się modlili, a trener Alkmaar błagał o jak najszybsze wezwanie karetki.

W międzyczasie na pomoc ruszyły obie ekipy medyczne.


Sytuacja została opanowana. Po chwili piłkarz o własnych siłach wstał, ale boisko opuścił już na noszach, po czym został odwieziony do szpitala.  

- Byłem przerażony. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie przeżyłem. Mam nadzieję, że to się nigdy nie powtórzy - przyznał z ulgą trener John van den Brom.

 


Mecz ostatecznie zakończył się remisem 1:1, co odebrano jako kolejną już tego lata sensację z udziałem Dundalk FC.