Obie drużyny plasowały się na dole tabeli i mało kto mógł spodziewać się takich fajerwerków. Zaczęło się od trafień Juana Camilo Bolanosa Paredesa oraz Jowna Cardony. Goście nie odpuszczali, mieli swoje szanse, ale skuteczność wymagała poprawy, bo choć częściej strzelali w pierwszej części, to nie przełożyło się to na bramki.

W drugiej połowie sprawy w swoje ręce, a właściwie stopy postanowił wziąć... bramkarz Fortalezy Nelson Ramos. Najpierw podszedł do rzutu wolnego i ze sporej odległośći uderzył na tyle idealnie, że Pablo Mina nie był w stanie sięgnąć piłki. Wynik 2:1 utrzymywał się niemal do ostatniej sekundy spotkania. Wtedy to goście otrzymali jeszcze jedną szansę od losy, a mianowicie rzut wolny, który miał wykonywać właśnie Ramos. Jako że ma znakomicie ułożyoną stopę dośrodkował idealnie na głowę Luciano Ospiny, a ten strzelił gola na 2:2.

Chiwlę później arbiter zakończył mecz. Ciekawe, co po takim starciu myślą napastnicy Fortalezy...