Grał Lech, ale wygrała Lechia

Piłka nożna
Grał Lech, ale wygrała Lechia
fot. PAP

Na chwilę przed końcem spotkania wszystko wskazywało na to, że Lechia Gdańsk i Lech Poznań w 9. kolejce Ekstraklasy podzielą się punktami. Stwarzane sytuacje podbramkowe dawały nawet prawo sądzić, że jeśli któraś z tych drużyn wyrwie zwycięstwo w Gdańsku, to będą to poznaniacy. I właśnie w 87. minucie padł gol, który przechylił szalę zwycięstwa na jedną stronę. Strzelcem - obrońca Lecha, Maciej Wilusz. Wygranym - Lechia Gdańsk.

Po 35. minutach kibice tak licznie zebrani na Stadionie Energa Gdańsk doczekali się pierwszej bramki. Jednak z gola cieszyła się ta mniej liczna część fanów – przyjezdna. Wynik spotkania otworzył napastnik Lecha Marcin Robak. Zawodnik dostał piłkę po akcji skrzydłem Macieja Makuszewskiego i pewnie pokonał bramkarza Lechii, Milinkovivia-Savicia.

 

Dłużny nie pozostał mu napastnik Lechii, Marco Paixao i już po trzech minutach cieszyli się również kibice z Gdańska. Gol był wynikiem wcześniejszego stałego fragmentu gry – z rzutu rożnego dośrodkował Milos Krasić, a strzał na bramkę oddał Paixao. Piłka uderzyła jednak prosto w Jasmina Buricia, ale pech poznaniaków chciał, że znów znalazła się pod nogami Portugalczyka. Tej okazji zawodnik Lechii już nie zmarnował.

 

Stroną przeważającą był jednak zespół Nenada Bjelicy. Wydawało się, że po wygranej z Pogonią Szczecin kiedy po raz pierwszy usiadł na ławce Lecha, przyjdą kolejne cenne punkty wywalczone z Lechią Gdańsk, która w tym sezonie jest dobrze zorganizowaną i skuteczną drużyną. Pokusić się można było nawet o stwierdzenie, że zawodnicy Lecha są bliżej zebrania kompletu punktów. To oni częściej atakowali bramkę rywala, oddawali groźniejsze strzały i byli stroną, która w ofensywie miała znacznie więcej argumentów.

 

Kiedy wydawało się, że Lechia pogubi punkty i nie będzie w stanie zrównać się z prowadzącą w tabeli Jagiellonią, w 86. minucie na bramkę Lecha uderzył Michał Chrapek. Piłka, która wpadła do siatki odbiła się jeszcze od Macieja Wilusza i to na jego konto zostało zapisane trafienie samobójcze.

 

Lechia dzięki tej wygranej ma na koncie 19 punktów, tyle samo co prowadząca w tabeli Ekstraklasy Jagiellonia i Nieciecza. Najlepszy bilans bramkowy ma klub z Białegostoku. Lech nadal pozostaje bez wygranej na wyjeździe, jednak po tym co kibice zobaczyli na stadionie w Gdańsku jest duża szansa, że niebawem ta słaba seria zostanie przerwana.

 

Lechia Gdańsk - Lech Poznań 2:1 (1:1).

 

Bramki: 0:1 Marcin Robak (35-głową), 1:1 Marco Paixao (38), 2:1 Maciej Wilusz (87-samobójcza).

 

Żółta kartka: Tamas Kadar, Tomasz Kędziora.

 

Lechia Gdańsk: Vanja Milinkovic-Savic - Grzegorz Wojtkowiak, Joao Nunes, Mario Maloca, Jakub Wawrzyniak - Flavio Paixao, Simeon Sławczew, Milos Krasic (75. Michał Chrapek), Rafał Wolski (81. Lukas Haraslin) - Grzegorz Kuświk (63. Sławomir Peszko), Marco Paixao.

 

Lech Poznań: Jasmin Buric - Tomasz Kędziora, Maciej Wilusz, Lasse Nielsen, Tamas Kadar - Maciej Makuszewski (75. Dariusz Formella), Łukasz Trałka, Abdul Aziz Tetteh, Maciej Gajos (62. Radosław Majewski), Szymon Pawłowski (71. Darko Jevtic) - Marcin Robak.

 

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Widzów: 26 054.

 

AP, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze