Upokorzeń ciąg dalszy. Legia coraz bliżej dna tabeli

Piłka nożna
Upokorzeń ciąg dalszy. Legia coraz bliżej dna tabeli
fot. PAP

Zgodnie z tym co mówił trener Besnik Hasi - że Ekstraklasa jest ważniejsza niż Liga Mistrzów - w niedzielę powinniśmy oglądać Legię, która chce się wydostać z czeluści tabeli. Tymczasem zobaczyliśmy jak coraz bardziej się tam zadomawia i to na własne życzenie. Zagłębie Lubin - zwłaszcza w pierwszej połowie - było drużyną lepiej zorganizowaną, ale w zdobyciu trzech punktów znacząco pomogła im Legia. Choć trudno w to uwierzyć wygraną sprezentowali rywalom Michał Pazdan i Nemanja Nikolić.

Zagłębie od początku spotkania starało się wykorzystać słaby punkt mistrzów Polski, jakim są tracone po stałych fragmentach gry bramki. Ilekroć dyktowany był rzut rożny dla Zagłębia w polu karnym robiło się gorąco. Pierwsze dwie sytuacje po wybiciach z rożnego dobrze obronił Arkadiusz Malarz, ale w 18. minucie niestety musiał już wyjmować piłkę z siatki. Dośrodkowanie Krzysztofa Janusa głową przedłużył Martin Nespor, a Malarza pokonał obrońca Jarosław Jach.

 

Na 10 minut przed końcem pierwszej połowy sytuacja mistrza kraju i uczestnika Ligi Mistrzów wyglądała jeszcze gorzej. W polu karnym Legii sędzia odgwizdał rękę Michała Pazdana co oznaczało „jedenastkę”. Pewnie wykorzystał ją Krzysztof Janus, Arkadiusz Malarz źle wyczuł zawodnika Zagłębia i rzucił się w drugą stronę.

 

Sprężenie legionistów przyszło w drugiej połowie. Tym razem po rzucie rożnym bramkę straciło Zagłębie, a w natarciu byli obrońcy Legii. Najpierw strzał Pazdana obronił Martin Polacek, ale dobitki Jakuba Czerwińskiego już nie zdołał.

 

Trafienie dało impuls legionistom i dziesięć minut później zespół z Warszawy wyrównał. Znakomitym zagraniem popisał się Thibault Moulin, piłka trafiła do Steevena Langila, a ten zdobył swojego debiutanckiego gola w barwach Legii.

 

W tej połowie oglądaliśmy już odmienioną Legię, stwarzającą sobie sytuacje, walczącą w pobliżu pola karnego. Legioniści tak się rozpędzili, tak się rozstrzelali, że postanowili wpakować kolejną piłkę, tyle że… do własnej bramki. Zawodnik Zagłębia dośrodkował z prawej strony boiska jednak z dość niewygodnej pozycji, więc piłce drogę do bramki ułatwił Arkadiusz Malarz oraz Michał Pazdan, który na swoje konto zapisał trafienie samobójcze.

 

Powrót Michała Pazdana miał zwiastować poprawę w defensywie Legii i lepszą organizację drużyny. Tymczasem ten, który miał wnieść do zespołu mobilizację okazał się antybohaterem spotkania. Ręka i samobój – nie tego spodziewali się kibice przy Łazienkowskiej.

 

Zawiódł również inny z liderów warszawskiego zespołu. Doskonałą szansę na wyrównanie w 87. minucie miał Nikolić, jednak najlepszy strzelec Legii i całej ligi minionego sezonu nie trafił z karnego! Piłka poleciała prosto w ręce Polacka.

 

Przegrana mistrza Polski z Termaliką w 8. kolejce – wstyd owszem, ale wszyscy żyli już wtedy zbliżająca się Ligą Mistrzów. Jak tam poradziła sobie polska drużyna pamiętamy. Teraz jednak przyszło kolejne upokorzenie, znów na własnym podwórku. To, że mistrz Polski jest daleko od europejskiej elity już wiemy, jednak, że tak blisko jest mu do 1. ligi wprawia w lekką konsternację.

 

Jakie są tego konsekwencje?

 


 

Legia po 9.kolejkach zajmuje 14. miejsce w tabeli Lotto Ekstraklasy, natomiast Zagłębie goni czołówkę z czwartego miejsca, tracąc do liderów trzy punkty.

 

Legia Warszawa – KGHM Zagłębie Lubin 2:3 (0:2).

 

Bramki: 0:1 Jarosław Jach (17), 0:2 Krzysztof Janus (35-karny), 1:2 Jakub Czerwiński (49), 2:2 Steeven Langil (57), 2:3 Michał Pazdan (71-samobójcza).

 

Legia Warszawa: Arkadiusz Malarz - Bartosz Bereszyński, Jakub Czerwiński, Michał Pazdan, Adam Hlousek (46. Thibault Moulin) - Guilherme, Michał Kopczyński (46. Michaił Aleksandrow), Miroslav Radovic (74. Aleksandar Prijovic), Vadis Odjidja-Ofoe, Steeven Langil - Nemanja Nikolić.

 

KGHM Zagłębie Lubin: Martin Polacek - Jakub Tosik, Lubomir Guldan, Jarosław Jach, Djordje Cotra - Krzysztof Janus, Jarosław Kubicki, Łukasz Piątek, Łukasz Janoszka (80. Jan Vlasko) - Martin Nespor (62. Arkadiusz Woźniak), Michal Papadopulos (62. Filip Jagiełło).

 

Żółte kartki: Guilherme, Michał Pazdan, Miroslav Radovic, Vadis Odjidja-Ofoe, Bartosz Bereszyński – Jarosław Kubicki, Krzysztof Janus, Lubomir Guldan, Filip Jagiełło.

 

Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków). Widzów: ok. 17 tys.

 

AP, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze