Po pierwszej połowie Watford w spotkaniu z Manchesterem prowadziło 1:0 i jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, był to dość litościwy wymiar kary dla piłkarzy Jose Mourinho.

 

Najpierw źle mecz zaczął powracający do składu Chris Smalling. W 12. minucie akcję wyprowadziła drużyna Watford i mimo, iż w polu karnym było jeszcze sporo miejsca Smallig rozpędził się i wpadł na… Davida de Geę. Obaj padli na boisko, a droga do bramki dla Odiona Ighalo nie mogła być łatwiejsza. Zawodnik jednak nie wykorzystał szansy.

 

Chwilę później nie popisał się również prawy obrońca United, Antonio Valencia, który walcząc w powietrzu o piłkę z Troyem Deeney’em o mało sam nie pokonał de Gei. Oj, nie miał tego dnia łatwo bramkarz Manchesteru ze swoimi obrońcami…

 

Bramka dla Watfordu wisiała w powietrzu, natomiast piłkarze United mieli ogromy problem z wyprowadzeniem piłki ze swojej połowy. Świetnie sprawdziło się ustawienie "Szerszeni", które z 5-3-2 przybierało formę 3-5-2, co dawało zawodnikom sporą przewagę w środku boiska.

 

Dziesięć minut przed końcem meczu David de Gea w końcu musiał skapitulować, jednak akcja, po której padła bramka budzi kontrowersje. Wszystko zaczęło się od straty Anthony'ego Martiala, jednak Miguel Britos, który przejął piłkę od Francuza dopuścił się faulu. Sędzia nie zauważył przewinienia, piłkę przejął Daryl Janmaat, a akcję wykończył Etienne Capoue. Tym samym po pięciu kolejkach Premier League Capoue ma już cztery gole na koncie.

 

Tego dnia Martial nie był oszczędzany przez piłkarzy Watfordu - chwilę przed wspominanym faulem, zderzył się z Janmaatem i nie odbyło się bez interwencji medycznej. W konsekwencji jeszcze przed końcem drugiej połowy zszedł z boiska, a za niego na murawie powitany gromkimi brawami pojawił się wychowanek Watfordu, obecnie zawodnik United, Ashley Young.

 

Początek drugiej połowy wyglądał lepiej w wykonaniu "Czerwnych Diabłów". Piłkarze Mourinho częściej przejmowali inicjatywę, a w 62. minucie po akcji Zlatana Ibrahimovicia z Marcusem Rashfordem doprowadzili do wyrównania. Zaczęło się od szybkiego wyprowadzenia piłki przez Szweda, który podał do młodego Anglika, ten sprytnie oddał piłę „Ibrze”, a ta po powrocie do wychowanka United trafiła do siatki. Zawodnicy świetnie odnaleźli się w zamieszaniu pod bramką Heurelho Gomesa.

 

W całym tym zgiełku można usprawiedliwić Gomesa, który przez całe spotkanie był solidnym punktem Watfordu. W przekroju całego meczu wybronił kilka groźnych piłek, mi.in wygrał walkę w powietrzu z Fellainimi i nie dał się pokonać Ibrahimoviciowi.

 

Watford nie chciało jednak dać wyrwać sobie zwycięstwa i znów to piłkarze Waltera Mazzarriego zaczęli grać pierwsze skrzypce. Świetnym posunięciem okazało się wprowadzenie na boisko Juana Camilo Zunigi.

 

W 84. minucie, 60 sekund po swoim wejściu na murawę, to on okazał się katem United. Zmiennik wykorzystał świetne podanie Roberto Pereyry i dał ponowne prowadzenie gospodarzom. Pięciu zawodników United w polu karnym stało bezradnie i patrzyło jak oddalają im się kolejne punkty.

 

Nadziei na choćby remis mogli jeszcze upatrywać w czterech doliczonych minutach. Jednak te okazały się dla nich upokorzeniem... Na sekundy przed końcem doliczonego czasu Zuniga wywalczył rzut karny, a wykorzystał go Deeney.

 

Łącznie z poprzednią kolejką ligi, w której United mierzyli się z Manchesterem City oraz Ligą Europy, gdzie podejmowali Feyenoord Rotterdam, piłkarze Czerwonych Diabłów ponieśli trzecią porażkę z rzędu.

 

Watford - Manchester United 3:1 (1:0)

 

Bramki: 34'Capoue, 84' Zuniga, 90'+4 Deeney - 62' Rashford

 

Watford: Gomes - Janmaat (51. Amrabat), Cathcart, Proedl, Britos, Holebas - Pereyra, Behrami, Capoue (83. Zuniga) - Deeney, Ighalo (90. Success).

 

Manchester United: De Gea - Valencia (62. Mata), Bailly, Smalling, Shaw (86. Depay) - Fellaini, Pogba - Rashford, Rooney, Martial (38. Young) - Ibrahimovic.

 

Kartki: Britos, Holebas, Deeney - Pogba, Fellaini, Depay, Rooney.