Jeszcze niedawno stawką tego pojedynku byłyby pasy WBA oraz WBC, lecz na skutek kontuzji Wenezuelczyk został pozbawiony swojego tytułu z tym, że otrzymał status "mistrza w zawieszeniu". Organizacje doszły jednak do sprytnego porozumienia - Crolla (31-4-3, 13 KO) zamiast walczyć z Dejanem Zlaticaninem (nowym czempionem WBC) zmierzy się właśnie z Linaresem (40-3, 27 KO), a zwycięzca tego starcia skrzyżuje rękawice z Czarnogórcem w unifikacyjnym boju. Co ciekawe, jeśli "El Niño de Oro" przegra, to utrzyma swój status.

Linares - zanim nabawił się urazu - pojawił się w ringu w październiku 2015 roku, nokautując w czwartej rundzie Ivana Cano (23-7-2, 15 KO). W trakcie kariery boksował głównie w Japonii, co nie oznacza, że występ w Wielkiej Brytanii będzie jego debiutem. W maju zeszłego roku zmierzył się tam z Kevinem Mitchellem (39-4, 29 KO) i był blisko porażki, gdyż w dziesiątej rundzie wyraźnie przegrywał na punkty. Wtedy jednak znokautował Anglika, broniąc tytuł mistrza świata. Sam wcześniej też leżał na deskach.

Wenezuelczyk to świetnie wyszkolony pięściarz, mistrz świata trzech kategorii wagowych, nazywany przez legendarnego Emanuela Stewarda "pięknym bokserem", ale jak każdy ma swoje wady. A te mogą okazać się kluczowe w starciu z kimś takim jak Crolla. Po pierwsze, ma słabą szczękę, co nie stawia go w dobrym położeniu. Po drugie, ma bardzo słabą skórę, przez co bardzo łatwo rozciąć mu łuk brwiowy czy też jakąkolwiek część  twarzy. Przez to przegrał w 2012 roku z Sergio Thompsonem (30-4, 26 KO), co jest jego ostatnią klęską w karierze.

Jego rywal nie jest najlepszym pięściarzem świata, trudno nawet stwierdzić, że w jakimś konkretnym aspekcie jest najlepszy, ale przede wszystkim jest solidny. A do tego boksuje bardzo inteligentnie i jest w stanie wypełnić w stu procentach plan taktyczny nałożony przez trenerów. Idealnie pokazuje to jego ostatnia walka z wenezuelskim królem nokautu Ismaelem Barroso (19-1-2, 18 KO), którą to wygrał przez nokaut w siómej rundzie. Przez pierwsze cztery starcia Brytyjczyk był schowany za podwójną gardą i przyjmował liczne uderzenia rywala. Może była to ryzykowna taktyka, ale Crolla doskonale wiedział co ma robić. Czekał, czekał, aż Barroso w końcu opadnie z sił i ruszył do ataku. "El Tigre" był wyczerpany, co skrzętnie wykorzystał mistrz świata, broniąc swój tytuł.

Tym razem taka strategia może nie wystarczyć, choć wydaje się niesamowite, iż Linares - mający na koncie ponad 40 walk - ani razu nie bił się przez dwanaście rund! Jedno na pewno łączy tych dwóch pięściarzy - dla każdego z nich zwycięstwo będzie największym w karierze. Możemy być pewni, że obaj zostawią serce w ringu. - Przez lata byłem fanem boksu Linaresa. To wielki technik, lecz ma słabsze strony, które będą chciał uwypuklić. Czekałem na takie wielkie walki i jestem gotowy - mówi Crolla.

Transmisja gali w sobotę od 20.10 w Polsacie Sport Extra.