Odpowiedź Mioduskiego była jednoznaczna. - Nie, mamy dobre relacje z zarządem Lecha i to nie jest tak, że podkupujemy zawodników z Poznania. Kasper miał być realnym wzmocnieniem i zapewne gdyby nie kontuzje tak by było. Ja nadal bardzo wierzę w tego piłkarza -  powiedział prezes Legii.

 

Prowadzący Roman Kołtoń zauważył, że po raz pierwszy w historii Lecha ujawniono, jaką kwotę zaoferowano Hamalainenowi, żeby został w Poznaniu. To było około 400 tys. euro. Legia zapłaciła zapewne więcej, ale prezes Mioduski nie chciał podać dokładnej ceny. Dodał jednak, że "Wojskowi" nie chcieli początkowo zakupić Fina, ale po głębszym zastanowieniu się, wzięciu pod uwagę, że jest to piłkarz utalentowany i przede wszystkim znający realia Ekstraklasy, zdecydowali się na ten krok.  

 

- Wiedzieliśmy, że Kasper odejdzie. Zaskoczyło nas to, że został w Polsce i poszedł do Legii. Naszym zdaniem on nie pasuje do tej drużyny. Nie odnajdzie się w tym środowisku. Jego decyzja bardzo nas zadziwiła - stwierdził Lecha Piotr Rutkowski. 

 

Na końcu pojawiło się jeszcze nazwisko Henrika Ojamy, który przed laty ostatecznie wybrał klub z Warszawy. - To są takie nasze konie trojańskie - zakończył prześmiewczo Rutkowski.

 

Cała dyskusja w załączonym materiale wideo.