Tak jak można było przypuszczać, Glik trafił do jedenastki kolejki zestawionej przez reporterów L’Equipe. Przypomnijmy, że Polak był najlepszym zawodnikiem na boisku w meczu z Angers (2-1). Oprócz strzelonej bramki, dwóch strzałów w światło bramki, miał rekordową ilość (57) udanych podań. Najwięcej ze wszystkich aktorów spotkania.

A pozostali grali w kratkę. W miarę dobrze zaprezentował się w obronie Bordeaux Igor Lewczuk (nota 6). Doceniono jego świetną grę głową - były piłkarz Legii nie przegrał ani jednego pojedynku w powietrzu! Był także blisko strzelenia gola. Humory psuje fakt, że Bordeaux zremisowało zaledwie z przeciętnym Caen (0-0). Trzeba jednak podkreślić regularność w występach eks-legionisty: trzy mecze i trzy "6". Szkoda tylko, że nie strzelił gola z Caen.

W szlagierze kolejki Marsylia-Nantes, rozegranym w niedzielny wieczór na Stade Velodrome w Marsylii wystąpił Mariusz Stępiński. Jedyny pozytyw to asysta przy bramce Salli (2. minuta). To wszystko na co było stać Polaka, który został zmieniony w 61. minucie. Jego gra została oceniona na "4". Nikt w zespole Kanarków nie otrzymał gorszej oceny. Jedna bramka w trzech meczach - to zdecydowanie za mało, jak na utalentowanego młodzieżowca Marcina Dorny. Co gorsze, jego zespół spadł na niebezpieczne 18. miejsce w tabeli, co wyraźnie zmartwiło Waldemara Kitę, właściciela klubu z Nantes.

Zaskakującej porażki doznał zespół Macieja Rybusa, który niespodziewanie przegrał w Lorient (0-1). Rybus był aktywny w pierwszej odsłonie meczu, przeprowadzał dynamiczne akcje z lewej strony. Ale później zdecydowanie obniżył loty i w 74. minucie ustąpił miejsca Ghezzalowi. Jego grę oceniono zaledwie na "4".

Nieco lepiej zagrał Kamil Grosicki. Mimo porażki w Dijon (0-3), był najlepszym zawodnikiem Rennes. Nota "5". Dziennikarze L’Equipe napisali w sprawozdaniu, że Polak, jako jedyny starał się przeprowadzać akcje ofensywne i uniknął kompromitacji. Grosicki rozegrał cały mecz, ale odnoszę wrażenie, że jest skuteczniejszy, kiedy wchodzi na murawę z ławki. Wtedy często udaje mu się przechylić szalę na korzyść swojego zespołu. Tak było tydzień temu z Marsylią. Ciekawy jestem jaką rolę dostanie od Christiana Gourcuffa w najbliższym "Celtico" czyli derbach Bretanii, między Rennes i Guingamp.

Największa niespodzianka ostatniej kolejki to jednak druga już porażka PSG w tym sezonie. Bez pomysłu ani charakteru Paryżanie nie byli w stanie przeforsować świetnej obrony Tuluzy, a szczególnie ich bramkarza, 17-letniego Albana Lafonta. Warto zapamiętać to nazwisko, bo za kilka lat to on powinien zastąpić w bramce Trójkolorowych Hugo Llorisa.

 


Grzegorz Krychowiak zagrał pełne 90 minut. Po wykluczeniu z gry Serge’a Auriera, Polak został cofnięty do obrony. Za swój występ dostał zaledwie notę "3". Stopniowo nasz reprezentant zdobywa jednak zaufanie Unaia Emeryego i powinien już grać bardziej regularnie. Tym bardziej, że w kolejnym już meczu zawinił jego bezpośredni konkurent do miejsca w jedenastce Thiago Motta. To po jego błędzie padła druga bramka dla Tuluzy. Szkoda tylko, że Krychowiakowi daleko do gry prezentowanej podczas Euro i że miejsce w pierwszym składzie PSG, może zdobyć nie dzięki olśniewającej grze, a słabszej dyspozycji kolegi z zespołu...