Ośmiu menadżerów w Premier League brało łapówki?

Piłka nożna
Ośmiu menadżerów w Premier League brało łapówki?
fot. PAP/EPA

Już nie tylko Sam Allardyce jest w Wielkiej Brytanii na cenzurowanym. "The Daily Telegraph" ujawnia aferę, która może wstrząsnąć całą angielską piłką.

Za chwilę może się okazać, że opowieści Sama Allardyce'a o tym, że za 400 tysięcy funtów nauczy jak omijać przepisy zakazujące Third Party Ownership (podmiot niebędący klubem piłkarskim ma prawa do zawodnika), były tylko niewinną rozmową przy kawie.

 

Dziennikarze "The Daily Telegraph" są podobno w posiadaniu nagrań, które wstrząsną całą piłką w Wielkiej Brytanii, a z nowych taśm wyłania się obraz futbolu jako dyscypliny sportu skorumpowanej do szpiku kości. Podobno aż ośmiu byłych lub obecnych klubów Premier League przyjmowało łapówki od piłkarskich agentów w zamian za podpisanie kontraktu z ich zawodnikiem.

 

Dowody na korupcję w Premier League (podobno w kręgu podejrzeń ma się znaleźć także dwóch managerów z Championhship) zdobyto dzięki rozmowom z piłkarskimi agentami. Tak jak w przypadku Allardyce'a były to dziennikarskie prowokacje. Jeden z agentów skarży się, że praktycznie nie ma uczciwie przeprowadzanych transferów i opowiada, jak jeden z managerów kazał sobie przelać łapówkę na konto w zamorskim banku, po dokonaniu transakcji.

 

W materiale cytowany jest m.in. Włoch Pino Pagliara, ukarany kiedyś zakazem działalności w futbolu za ustawianie meczów w 2005 roku (mecz między Genoą a Venezią) mówi, że chciwość to najpopularniejszy grzech w angielskiej piłce.

 

Jednej rzeczy mogłem być zawsze pewny... chciwości managerów. Myślałem, że Włosi są skorumpowani, ale tutaj jest jeszcze gorzej - miał się zwierzać podczas nagrywanej w sekrecie rozmowy w restauracji San Carlo w Manchesterze.

 

Sposoby dorabiania przez menedżerów były różne. Jeden podczas rozmów mrugał znacząco i pytał, czy znajdzie się dla niego mała kawa? Oczywiście, że się znalazła. Inny dawał piłkarzom podwyżki pod warunkiem, że część będzie wpadać regularnie do jego kieszeni.

 

Jeden z menedżerów jest teraz bielszy niż śnieg, a kiedyś zarobił na boku całkiem sporo. Innego klub podobno zwolnił kiedyś pod zarzutem, że ma zbyt lepkie ręce.

 

Na razie wszyscy, oficjalnie, zaprzeczają temu, by cokolwiek, kiedykolwiek takiego miało miejsce. Sam Pagliara twierdzi, że nigdy, nikomu, niczego pod stołem nie płacił. A skąd się wzięła rozmowa z nim? Oczywiście, że została sfabrykowana.

Łukasz Majchrzyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze