Oby Euro 2016 nie okazało się jedynie złudzeniem...

Piłka nożna
Oby Euro 2016 nie okazało się jedynie złudzeniem...
fot. PAP
Zbigniew Boniek i Adam Nawałka - nadal przyjaciele?

Spotkanie z Danią zbliża się wielkimi krokami. To bez wątpienia najważniejszy jesienny mecz reprezentacji Polski. Po niewypale w Astanie, tym razem nie będzie okoliczności łagodzących. W grę wchodzi jedynie zwycięstwo. Ale nie takie wymęczone 1:0, tylko prawdziwy sukces, na jaki przecież naszą reprezentację stać. Błyszczeć na Euro 2016, by trzy miesiące później się skompromitować? Nie, to się nie dodaje.

Sukces przydałby się z wielu względów. Wystarczy tylko zerknąć na polską piłkę klubową. Ekstraklasa: na ósmym miejscu Lech Poznań, na 14. Legia Warszawa, tabelę zamyka legendarna Wisła Kraków... Aż włosy stają dęba. Nic więc dziwnego, że frekwencja spada na łeb na szyję. Wiele aren Euro 2012 świeci dziś pustkami.  Na stadion przychodzi zwykle mniej niż 10 tysięcy osób. Nawet te poznańskie 39 tysięcy z meczu przeciwko Arce Gdynia niczego nie zmienia. To przecież tylko epizod.

Cofnijmy się teraz o 15 lat do czasów, gdy tacy ludzie, jak Bogusław Cupiał (Wisła Kraków), Jacek Rutkowski (Amica Wronki, Lech Poznań)  i Mariusz Walter (Legia Warszawa) dawali polskim kibicom nadzieję na lepsze jutro. Jako tako ich kluby istaniały w Europie, mimo że nie dochodziły do jakiegoś wysokiego szczebla rozgrywek. Wszyscy pamiętamy jednak mecze Wisły z Parmą, Schalke czy Lazio. Nawet taka Polonia Warszawa z Józefem Wojciechowskim rodziła nadzieje na przyszłość. Wszystko to niestety spaliło na panewce.

Szczególnie martwi przypadek Legii Warszawa. Mimo że nadal ma finansowy potencjał, nie bardzo rozumiem, w jaki sposób jest zarządzana. Jak w ogóle można dopuścić do zatrudnienia przypadkowego trenera, który nic wcześniej nie osiągnął? Ktoś wyraźnie popełnił zaniedbanie. Albo weźmy tych dwóch Francuzów (Thibaulta Moulina i Steevena Langila). Na początku oczywiście byłem podekscytowany, ale gdy tylko poznałem ich nazwiska, przez pięć minut nie mogłem wyjść z osłupienia. - Kim oni są? - pytałem sam siebie. Dziś już chyba wiadomo, że nic z tej mąki nie będzie...

Za kilka tygodni w takiej właśnie atmosferze stagnacji odbędą się wybory prezesa PZPN. Zbigniew Boniek dla polskiej piłki zrobił sporo - przede wszystkim zmienił jej wizerunek na pozytywny. Boję się jednak, że w razie niewypału, typu bolesna porażka z Danią, cały ten dorobek runie jak domek z kart. Stosunek prasy i wszelakich mediów zmieni się diametralnie. Czasem wystarczy tylko chwila. Mimo wszystko, kibicujmy zarówno tym odpowiedzialnym za organizację polskiego futbolu, jak i tym, ktorzy wpływają na niego bezpośrednio. Wierzę, że najlepsze Adam Nawałka ma dopiero przed sobą.

Tadeusz Fogiel, RH, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze