Polak już od jakiegoś czasu powtarza, że liczy na wielką walkę. Jego zdaniem spokojnie mógłby powalczyć już z takimi zawodnikami jak Daniel Jacobs (32-1, 29 KO) czy też David Lemieux (35-3, 32 KO). Sulęcki nie bałby się też potyczki z mistrzem świata WBO Billym Joe Saundersem, lecz ostatecznie - przynajmniej na razie - do takiego pojedynku nie dojdzie, gdyż Anglik ma już przeciwnika.

Sulęcki wątpi jednak w siłę Artura Akavova oraz w uczciwość Brytyjczyków, którzy według niego liczą na łatwe pieniądze oraz - według niego - szybką porażkę z Giennadijem Gołowkinem (36-0, 33 KO), lecz najpierw musi zbudować sobie rekord na przeciętnych zawodnikach. Polak dał upust emocji na Twitterze. Oberwało się też promotorowi Frankowi Warrenowi.

- Drogi Franku Warrenie, wiesz, że Billy Joe Saunders to p***a? Nie macie jaj, by walczyć z prawdziwym pięściarzem wagi średniej. To żałosne - napisał.

Nie skończył jednak na tym, gdyż poinformował również kibiców o tym, że... to on miał zmierzyć się z Saundersem w Cardiff. - Sport się jednak nie liczy. Pieniądze owszem. To brudny biznes - skrytykował niedoszłego rywala i jego promotora.

Sulęcki w zawodowej karierze jeszcze nie przegrał. W ostatniej walce znokautował w dziesiątej rundzie Hugo Centeno Jr. (24-1, 12 KO). Według boxreca znajduje się na ósmym miejscu w kategorii średniej, a dla porównania Saunders jest piąty. Akavov - przyszły rywal Brytyjczyka - jest... trzydziesty drugi.

 

W załączonym materiale wideo skrót ostatniej walki Sulęckiego.