Mateusz Borek: Walka trwała cztery i pół minuty, ale działo się bardzo dużo. Rywal trzykrotnie uciekał ci z dźwigni, więc skończyłeś go w stójce.

Tomasz Narkun: No widzisz, mam już niebezpieczną stójkę. I tak naprawdę inni zawodnicy zaczęli się jej bać. Dziś wyszedłem do klatki z kontuzją. Nie powinienem wziąć tej walki. Ale nie mogłem was zawieść!

O co chodziło z ciągnięciem rywala za włosy?

W ferworze walki złapałem Kameruńczyka za włosy, chociaż nie chciałem tego zrobić. Ale tak wyszło, taki sport…

Wiedziałeś, że możesz być za to zdyskwalifikowany. Przekazywał ci te uwagi sędzia…

No to muszę iść z sędzią na piwo.

Co to była za kontuzja?

Nie mogę powiedzieć.

Całą rozmowę Mateusza Borka z Tomaszem Narkunem zobacz w materiale wideo.