CAS zredukował karę Szarapowej o dziewięć miesięcy. Uznano, że była liderka światowego rankingu naruszyła przepisy antydopingowe, ale "nie było w tym jej znaczącej winy i zawieszenie na 15 miesięcy jest odpowiednią sankcją".

 

29-letnia Rosjanka szybko dała wyraz swojej radości na portalu społecznościowym. Zaznaczyła, że to jeden z najszczęśliwszych dni w jej życiu.

 

"Miałam wrażenie, że w marcu odebrano mi coś, co kocham. Dobrze mieć to z powrotem. Tenis to moja pasja i brakowało mi tego. Odliczam dni do powrotu na kort" - podkreśliła.

 

Szarapowa w marcu przyznała się, że miała pozytywny wynik testu antydopingowego na meldonium. Jak tłumaczyła, zażywała specyfik od wielu lat z powodu problemów zdrowotnych i nie zauważyła, że od 1 stycznia substancja trafiła na listę zakazanych przez Światową Agencję Antydopingową (WADA). 29-letnia zawodniczka 6 czerwca została zdyskwalifikowana na dwa lata przez trybunał przy Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF), a trzy dni później za pośrednictwem prawników złożyła odwołanie do CAS, licząc na całkowite zniesienie kary.

 

Początkowo decyzja w jej sprawie miała zapaść w lipcu, ale uznano, że potrzebny jest dodatkowy czas na złożenie dokumentów i przesłuchania.

 

Pięciokrotna triumfatorka turniejów wielkoszlemowych "wpadła" na kontroli podczas tegorocznego Australian Open. Później nie wystąpiła już w żadnym oficjalnym turnieju, początkowo - przynajmniej oficjalnie - z powodu kontuzji.

 

Za początek obowiązywania dyskwalifikacji ITF uznała 26 stycznia. To oznacza, że wyniki Szarapowej w Australian Open, gdzie dotarła do ćwierćfinału, zostały anulowane, a Rosjanka musi oddać wszystkie zarobione w Melbourne pieniądze.

 

Urodzona w Niaganiu zawodniczka, która większą część życia spędziła w USA, łącznie wygrała 35 turniejów cyklu WTA. Na uprawianiu tenisa zarobiła w sumie ok. 36,8 miliona dolarów.