Po nieudanych eliminacjach Euro 2016, piłkarze reprezentacji Grecji udanie zainaugorowali kwalifikacje do rosyjskiego mundialu, choć oczywiście warto spoglądać na zwycięstwo z Gibraltarem z lekkim przymrużeniem oka. A już zwłaszcza że kopciuszek potrafił im wbić jednego gola. Z kolei Cypr gładko przegrał z Belgią 0:3.

Jak przystało na każdy mecz państwowy, wszystko musiało zacząć się od hymnów. Odegrano jednak tylko jeden. Dlaczego? A dlatego, że Grecja i Cypr posiadają ten sam utwór (jest tak od 1966, lecz na Cyprze nie jest to do końca akceptowane, lecz to zupełnie inna historia...). Później dominował już tylko sport, a w tym aspekcie lepsi byli gospodarze.

Już do przerwy prowadzili 2:0. Najpierw gola strzelił Kostas Mitroglou, a przed przerwą wynik podwyższył Petros Mantalos, który wykorzystał nieporozumienie bramkarza ze środkowym obrońcą. Po przerwie wynik nie uległ już zmianie. Grecy mają więc sześć punktów po dwóch meczach. Cypryjczycy pozostają bez jakiejkolwiek zdobyczy.

 

Grecja - Cypr 2:0 (2:0)

Bramki: Mitroglou 12, Mantalos 42.

 

Grecja: Karnezis - Torosidis, Papastathopoulos, Manolas, Tzavellas (88 Karelis) - Maniatis, Stafylidis (70 Papadopoulos) - Mantalos, Fortounis, Bakasetas (78 Holebas) - Mitroglu.

Cypr: Panayi - Demetriou, Dossa Junior, Laifis, Charalambous - Artymatas (78 Kyriakou), Laban - Charalambidis (66 Christofi), Kastanos, Efrem - Mytidis (83 Mykris).

Żółte kartki: Mytidis, Demetriou, Charalambous, Christofi.