Mistrzowie Polski wystąpili w tym meczu bez kontuzjowanych Michała Jureckiego, Piotra Chrapkowskiego i Patryka Walczaka. Pojedynek dwóch czołowych drużyn grupy B rozpoczął się od trafienia Julena Aginagalde. W czwartej minucie wynik podwyższył Mateusz Jachlewski. Świetnie w spotkanie wszedł Filip Ivic, który popisał się dwoma kapitalnymi interwencjami.

 

Z prowadzenia mistrzowie Polski nie cieszyli się długo. Już w szóstej minucie po trafieniu Jonasa Kallmana było 3:2 dla gospodarzy. Kolejne fragmenty to wyrównany bój z obu stron. W głównych rolach wystąpili Zsolt Balogh (pięć bramek w pierwszej połowie) i Krzysztof Lijewski. Rozgrywający Vive już w 14. minucie miał na swoim koncie pięć bramek.

 

W 17. minucie rzut karny wykorzystał Zsolt Balogh, który pokonał świetnie spisującego się w tym spotkaniu Filipa Ivica. Zespół węgierski doprowadził do remisu (10:10), ale kolejne minuty to już popis Vive. Po trafieniach Julena Aginagalde, Pawła Paczkowskiego i Manuela Strleka, goście prowadzili już 14:11 (23. minuta).

 

Trener Juan Carlos Pastor wziął czas i jego drużyna wróciła do równowagi. Co prawda po brance Karola Bieleckiego mistrzowie Polski prowadzili 15:11, ale ostatnie fragmenty pierwszej części spotkania należały już do gospodarzy. Po 30 minutach Pick Szeged przegrywał, ale już tylko jedną bramką 15:16.

 

Druga połowa, podobnie jak i pierwsza, rozpoczęła się od koncertu Filipa Ivica. Chorwat wyprawiał w bramce istne cuda. W 36. minucie bramkarz Vive w świetnym stylu obronił rzut karny, który wykonywał Zsolt Balogh. W kolejnej akcji trafił Mariusz Jurkiewicz i zespól Tałanta Dujszebajewa odskoczył na dwie bramki (20:18).

 

W 40. minucie po jednym ze starć ucierpiał Uros Zorman, ale na szczęście obyło się bez poważniejszego urazu. Dwie minuty później Jose Manuel Sierra obronił rzut Mariusza Jurkiewicza, ale wobec dobitki Julena Aginagalde był już bezradny. Vive prowadziło w tym momencie już trzema bramkami 23:20.

 

Kolejne minuty należały jednak do gospodarzy, którzy wykorzystali karę dwóch minut, którą dostał Tobias Reichmann. Po dwóch bramkach Denisa Buntica i jednej Jonasa Kallmana był już remis 24:24 (48. minuta). Sześćdziesiąt sekund później Ivica pokonał Sandro Obranovic i gospodarze po raz pierwszy od dłuższego czasu wyszli na prowadzenie (25:24).

 

W 50. minucie Pick prowadził już dwoma trafieniami, po bramce Siergieja Gorboka. Sytuacja mistrzów Polski zrobiła się nieciekawa. Na dodatek w 53. minucie niebieską kartkę, za uderzenie w twarz Siergieja Gorboka, otrzymał Mateusz Kus. To oznacza, że obrotowy Vive nie zagra w następnym spotkaniu Ligi Mistrzów.

 

Na pięć minut przed końcem dwoma świetnymi interwencjami popisał się Ivic, a bramkarza gospodarzy pokonali Mariusz Jurkiewicz i Mateusz Jachlewski. Kielczanie wyszli na prowadzenie 28:27, odwracając losy spotkania. W 57. minucie rzut karny wykorzystał Bielecki i Vive prowadziło już 29:27. Po chwili Filip Ivic zatrzymał Sandro Obranovica i na minutę przed końcem Tałant Dujszebajew poprosił o czas.

 

Co prawda goście zgubili piłkę w ataku, ale kolejną świetna interwencja popisał się Filip Ivic. Wynik już się nie zmienił.

 

Piłkarze ręczni Vive Tauron Kielce pokonali Pick Szeged 29:27, odnosząc trzecie zwycięstwo w tej edycji Ligi Mistrzów.

 

MOL-Pick Szeged – Vive Tauron Kielce 27:29 (15:16)

 

Pick: Marin Sego, Jose Sierra Mendez – Mario Sostaric, Siergiej Gorbok 3, Jonas Kallman 3, Sandro Obranovic 4, Bence Banhidi 3, Denis Buntic 3, Zsolt Balogh 5, Alen Blazevic 1, Richard Bodo 2, Matei Guber, Tiagus Goncalves dos Santos 1, Pedro Rodriguez Alvarez 2, Stas Skube, Szabolcs Zubai

 

Vive: Filip Ivic – Karol Bielecki 5, Krzysztof Lijewski 6, Julen Aginagalde 4, Darko Djukic 1, Tobias Reichmann 1, Mariusz Jurkiewicz 2, Manuel Strlek 4, Dean Bombac, Uros Zorman 1, Mateusz Jachlewski 2, Mateusz Kus 2, Paweł Paczkowski 1