Dla zawodnika, który w tym roku wygrał już cztery razy, a na podium stał aż ośmiokrotnie taka zdobycz wydaje się łatwym celem. Francuz z pewnością nie zapomniał jednak, że przed rokiem, na Złotym Wybrzeżu (Costa Daurada) startował do ostatniego odcinka jako lider i miał przewagę ponad 50 sekund na Andreasem Mikkelsenem, ale to Norweg odniósł zwycięstwo, a Ogiera po banalnej kraksie nie było na mecie.

 

Trzykrotny mistrz świata uchodzi za kierowcę jeżdżącego perfekcyjnie i popełnia mało błędów. „Dzwony” i wycieczki poza drogę nie zdarzają mu się zbyt często, ale i w jego przypadku są też wyjątki potwierdzające regułę. Jeden z nich przytrafił się właśnie przed rokiem.

 

W Katalonii Ogier będzie zapewne znów narzekał na regulamin, który liderowi klasyfikacji nakazuje „otwierać” trasę przez pierwsze dwa dni rajdu. Hiszpański klasyk rozgrywany jest zarówno na szutrze jak i na asfalcie. Na nieszczęście dla Francuza to piątkowe odcinki mają luźną nawierzchnię i „czyszczenie” trasy w początkowej fazie rajdu może spowodować spore, trudne do odrobienia straty. Asfaltowa sobota i brudna nawierzchnia po licznych cięciach zakrętów powinna z kolei premiować Ogiera jadącego po czystej drodze, przynajmniej podczas pierwszych przejazdów.

 

OS-1 w Barcelonie

 

Do końca sezonu pozostały jeszcze trzy rajdy (Hiszpania, Wielka Brytania, Australia), ale już tylko Mikkelsen (127 pkt) oraz Thiery Neuville (112 pkt) mogą pokrzyżować plany lidera zespołu Volkswagena. Szanse obu są jednak iluzoryczne, chociaż do zdobycia pozostały jeszcze maksymalnie 84 punkty. Ogierowi wystarczy 16 czyli chociażby za trzecie miejsca w rajdzie (15 pkt) i na power stage’u (1 pkt).

 

Trudniejsze zadanie ma jego zespół, który także jest bliski zdobycia czwartego z rzędu tytułu wśród producentów dla Volkswagena. Aby tak się stało już na mecie w słonecznym zazwyczaj kurorcie Salou, a nie w deszczowym i mało atrakcyjnym do świętowania Walijskim Rajdzie Wielkiej Brytanii, trzeba w najbliższą niedzielę zdobyć o 20 punktów więcej od Hyundaia.

 

Kończący sezon Rajd Australii jest z kolei mało atrakcyjny medialnie i promocyjnie, bowiem ostatni oes, po którym znamy wyniki rozgrywany jest o godzinie 3:00 w nocy czasu europejskiego. Taki scenariusz team koncernu z Wolfsburga przerabiał przed rokiem i jego spece od marketingu nie byli zachwyceni. Tymczasem w Hiszpanii przypada jubileuszowy 50 start zespołu VW oraz modelu Polo R WRC, po powrocie do mistrzostw świata w 2013 roku. Okazja wydaje się być wymarzona, aby Ogier, jego pilot Julien Ingrassia i ich zespół mogli wysłuchać na mecie słynnego przeboju grupy Queen.

 

Z polskich załóg jak zawsze na starcie rundy WRC staje zdobywający kolejne doświadczenia Hubert Ptaszek pilotowany przez Macieja Szczepaniaka (tym razem w Peugeocie 208 R5) oraz debiutujący w tym rajdzie Jakub Brzeziński z Jakubem Gerberem (Ford Fiesta R2), którzy rywalizują w pucharze oponiarskiej firmy DMACK. Ptaszek ma aż siedemnastu rywali w WRC2, a faworytem jest Teemu Suninen, który walczy nie tylko o tytuł w tej grupie, ale również o etat w fabrycznym teamie M-Sportu lub Toyoty powracającej po 17 latach do mistrzostw świata.

 

Większość najlepszych foteli jest już zajęta, a klucz do końcowego rozdania trzymał Thierry Neuville. Informacja o przedłużeniu o dwa lata kontraktu Belga z Hyundaiem zlikwidowała większość transferowych spekulacji i znaków zapytania. Jednocześnie Citroen potwierdził, że francuski team obok Krisa Meeke’a będą reprezentowali Craig Breen oraz Stéphane Lefebvre. W Volkswagenie stabilnie i bez zmian czyli Jari-Matti Latvala i Mikkelsen wraz z Ogierem. Tommi Makinen, szef zespołu Toyoty nie zatrudni więc żadnej z gwiazd i najprawdopodobniej skorzysta z usług Juho Hänninena i Esapekki Lappiego. Nie wiadomo jeszcze tylko, kto będzie partnerem Erica Camili w M-Sporcie.     

 

Rally RACC, 52 Catalunya – Costa Daurada, Rally de Espana 2016 - tak brzmi pełna nazwa imprezy organizowanej przez RACC, Królewski Automobilklub Katalonii. Hiszpania jest wymieniana na końcu nazwy, a na logotypie rajdu zapisana najmniejszą czcionką. Trasa liczy 1378,31 km w tym 19 odcinków specjalnych o długości 321 km (115,9 po szutrze i 205,1 po asfalcie).

 

Jedną z atrakcji rajdu jest pierwszy odcinek (3,2 km) przebiegający przy Placu Hiszpańskim w Barcelonie, u stóp słynnego wzgórza Montjuïc, na którym przed laty rywalizowały bolidy Formuły 1 i obok Pałacu Narodowego, słynnej Magicznej Fontanny, Czterech Kolumn oraz Wież Weneckich. Załogi pokonują w tym celu ponad stukilometrowy odcinek dojazdowy z Salou do stolicy Katalonii i z powrotem, ale samochody rajdowe pojawiają się dzięki temu we wspaniałej scenerii. Pozostałe oesy położone są w okolicach Tarragony.    

 

Rajd Katalonii to jedyna runda w kalendarzu mistrzostw świata o zmiennej nawierzchni, rozgrywany na takich zasadach od 2010 roku. Wymaga to gruntownej przebudowy samochodu ze specyfikacji szutrowej na asfaltową podczas trwającego 75 minut serwisu w piątkowy wieczór. Wymieniane są między innymi: zawieszenie, hamulce, skrzynia biegów, tylny most i układ kierowniczy, w sumie blisko 1400 pojedynczych części zgrupowanych w kilkunastu modułach . Wykorzystywane są również zupełnie inne opony do jazdy po szutrze i po asfalcie. To wszystko rodzi znacznie wyższe koszty dla startujących, ale FIA zezwala wyjątkowo na taki układ rajdu, chociaż przed laty zakazała organizowania tego typu imprez ze względów finansowych.

 

Program relacji z Rajdu Katalonii na antenie Polsatu Sport Extra:

 

CZWARTEK, 13.10, godz. 18:00 – OS-1, Barcelona, LIVE (60 min)

PIĄTEK, 14.10,       godz. 22:45 – skrót dnia (30 min)

SOBOTA, 15.10,     godz. 00:00 – skrót dnia (30 min)

NIEDZIELA, 16.10, godz. 22:30 – skrót dnia (30 min)

                            godz. 23:00 – podsumowanie rajdu (60 min)

Godzinna relacja z OS-19, Duesaigues 2 (Power Stage), w niedzielę o godz. 17:07 w Polsacie Sport News.