W przeszłości doszło do konfrontacji w europejskich pucharach koszykarzy Realu i Legii, a ten zespół hiszpański jest bardzo silną drużyną. Jest najlepszy w europejskich pucharach niemal co drugi sezon. Może zespół piłkarski z Warszawy nie jest tak atrakcyjnym rywalem jak Bayern Monachium, Liverpool czy Chelsea, ale nie jest anonimowy – powiedział Dudek.

 

Jest przekonany, że o tym, iż w stolicy Hiszpanii gra akurat Legia przypomną miejscowym fani mistrza Polski. - Wiem, że do Madrytu wybiera się duża grupa fanów Legii. Mam nadzieję, że pokażą się z bardzo dobrej strony zarówno piłkarze, jak i kibice - dodał i poinformował, że jego na Santiago Bernabeu zabraknie, gdyż ma inne plany prywatne.

 

Zdaniem Dudka liczba Hiszpanów na trybunach będzie zależeć w dużej mierze od cen biletów. Jak podkreślił, to jest dopiero faza grupowa LM i atrakcyjność rywala jest jednak niższa niż na późniejszym etapie. - Na pewno Legia to nie jest rywal, który ściągnie pełny stadion. Kibice na pewno nie będą się zabijać o bilety - zauważył.

 

Dodał, że Real nie stopniuje wartości rozgrywek. Tak samo ważne jest LM, rozgrywki ligowe i Puchar Króla. - W piłce nożnej wszystko jest możliwe, jest ona bardzo nieprzewidywalna. Jak to mówił śp. Kazimierz Górski, dopóki piłka w grze wszystko jest możliwe. Nie takie cuda (jak zwycięstwo Legii nad Realem) już widziałem, a dla Realu to nie będzie przecież koniec świata. Piłka ma to do siebie, że daje ci możliwość rewanżu. Chyba, że weźmiemy pod uwagę scenariusz, że w Warszawie Legia pokonuje Real i przez to ten zespół odpada już w fazie grupowej z rozgrywek. To mogłoby oznaczać początek końca świata. Mówimy jednak o fabule science fiction – podsumował Dudek.