Mateusz Borek: Gdy rozmawialiśmy kilka tygodni temu to trochę uciekałaś od tematu Karoliny Kowalkiewicz. Czy teraz znasz już jakieś kuluary wyboru Twojej przeciwniczki? Dlaczego Karolina i czy ona była pierwszą opcją?

Joanna Jędrzejczyk: Ja ostatnio powiedziałam jak to było, że dość długo rozmawiałam z UFC o moim udziale na gali w Nowym Jorku i widziałam, że mieli jakiś problem, żeby mnie "wrzucić" na ten event. Może nie chcieli, żeby walka między mną a Karoliną odbyła się w Madison Square Garden, bo ten pojedynek mógłby mieć potężniejszy oddźwięk na gali w Polsce. Ja wielokrotnie zaznaczałam jednak, że chcę walczyć na UFC 205. O tym, że Karolina będzie moją rywalką w MSG dowiedziałam się dopiero pod koniec sierpnia.

W pierwszej rozmowie z Daną White 1 sierpnia, on powiedział mi: "Słuchaj 'Champ' chcemy zrobić Ci galę na przełomie listopada i grudnia w Polsce, właśnie z Karoliną". Ja chcę walczyć jednak na największych galach, na których jest PPV, chcę być częścią największych eventów UFC, które odbywają się na całym świecie.

Jak trudną przeszkodą jest dla Ciebie Karolina Kowalkiewicz?

Bardzo poważnie podchodzę do każdej mojej przeciwniczki. Nieważne jak jest na konferencjach, jak ostro jest w mediach, jak mocne są staredowny. Ja zasypiam i budzę się z myślą o swojej rywalce. Każda sekunda treningu to myślenie nad tym, co mogę zrobić lepiej. W ostatniej walce stawiłam czoła jednej z najlepszych zawodniczek bez podziału na kategorie wagowe i postawiłam kropkę nad i. Karolina zrobiła duży postęp, jest silną zawodniczką o dobrej kondycji. Ja jednak wierzę w swój rozwój.

Jak zareagowałaś na to, że ostatnio Jessica Andrade stwierdziła, że Cię znokautuje?

Słyszę to praktycznie przed każdą walką. Carla Esparza miała sprowadzić mnie do parteru, Jessica Penne miała wykorzystać judo, a Claudia Gadelha mnie poddać. Każdy ma plan do pierwszego ciosu, tak jak mówił to kiedyś Mike Tyson.

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.