W środowych meczach grupy B, Napoli przegrało u siebie z Besiktasem 2:3, a Benfica Lizbona odniosła wyjazdowe zwycięstwo w Kijowie.

 

Piękny wieczór Aboubakara

 

Pozbawione kontuzjowanego Arkadiusza Milika Napoli rozpoczęło mecz z Besiktasem bez klasycznej "dziewiątki". W pierwszej linii na murawie pojawił się tercet Insigne - Mertens - Callejon. Za ich plecami operowali Marek Hamsik i Piotr Zieliński. Na brak ofensywnego potencjału Włosi nie mogli więc narzekać.

Ale to goście lepiej rozpoczęli mecz. W dwunastej minucie do zagranej w pole karne piłki dopadł Ricardo Quaresma i wyłożył ją nadbiegającemu Adriano. Były zawodnik Sevilli i Barcelony bez problemu pokonał Pepe Reinę. Napoli rzuciło się do odrabiania strat i zepchnęło gości do głębokiej defensywy. Gospodarze dopięli swego po pół godzinie gry. Hamsik zagrał do Callejona, ten odegrał do Mertensa i ustawiony na środku ataku Belg spisał się tak, jakby grał na tej pozycji od zawsze.

Kiedy wydawało się, że Napoli pójdzie za ciosem, gola zdobył Besiktas. Fatalny błąd Jorginho, który nieudolnie podawał do własnego bramkarza, zakończył się celnym strzałem Vincenta Aboubakara. Do przerwy mieliśmy więc w Neapolu niespodziankę.

Druga połowa zaczęła się tak, jak kończyła się pierwsza - atakowali gospodarze, ale brakowało im skuteczności. I to brakowało do tego stopnia, że w 51. minucie Insigne nie wykorzystał rzutu karnego. Jego zdecydowanie zbyt lekki strzał zatrzymał Fabri.

Kilkanaście minut później hiszpański bramkarz Besiktasu znów musiał bronić uderzenie z jedenastu metrów. Tym razem skutecznie z karnego przymierzył wprowadzony kilka chwil wcześniej Gabbiadini, choć koniecznie trzeba podkreślić, że tego akurat karnego w ogóle nie powinno być. Rzekome przewinienie Erkina na Mertensie widział tylko sędzia Siergiej Karasjew.

 

Co rosyjscy sędziowie Turkom zabrali w 69. minucie, to oddali w 86. Będący na wyraźnym spalonym Aboubakar wykorzystał precyzyjne dośrodkowanie z rzutu wolnego Quaresmy i Besiktas trzeci raz wyszedł na prowadzenie. Na trzecie wyrównanie piłkarzom Napoli zabrakło już czasu.

 

W Kijowie strzelali Argentyńczycy


Na stadion Dynama w Kijowie w pierwszej jedenastce Benfiki wybiegło tylko dwóch Portugalczyków - Nelson Semedo i Goncalo Guedes. O dobry początek w wykonaniu drużyny z Lizbony zadbał ten... trzeci, czyli Antunes. Lewy obrońca Dynama Kijów w dziewiątej minucie meczu sfaulował w polu karnym Guedesa, a jedenastkę wykorzystał Salvio.


Salvio świętuje zdobycie pierwszego gola (fot. PAP/EPA)

Bardzo podobny przebieg miał początek drugiej połowy. Od wznowienia gry znów mija mniej więcej dziesięć minut, gola znów zdobywa Benfica, a jego strzelcem ponownie jest Argentyńczyk. Tym razem na listę strzelców wpisał się Franco Cervi, który umiejętnie odnalazł się w zamieszaniu w polu karnym.

 

Dynamo, mimo usilnych starań, nie było już w stanie odmienić losów spotkania. Po środowych meczach zabawa w grupie B zaczyna się więc od początku.

Liga mistrzów, grupa B:

Napoli - Besiktas 2:3 (1:2)
Mertens 30', Gabbiadini 69' (karny) - Adriano 12', Aboubakar 38', 86'

Dynamo Kijów - Benfica Lizbona 0:2 (0:1)
Salvio 9' (karny), Cervi 55'

 

    m pkt bramki
1. Napoli 3 6 8-6
2. Besiktas 3 5 5-4
3. Benfica 3 4 5-5
4. Dynamo 3 1 2-5