Zenit Kazań właśnie z włoskim Trentino Volley toczył zacięty bój w finale Ligi Mistrzów i był bliski sensacyjnej porażki; Rosjanie w porę jednak się otrząsnęli i "wyciągnęli" mecz ze stanu 0:2 wygrywając po tie-breaku. Czołowy zespół z Półwyspu Apenińskiego dostał okazję rewanżu w półfinale Klubowych Mistrzostw Świata rozgrywanych w Brazylii, jednak ponownie lepsi byli Rosjanie.

Bombowe serwisy Matthew Andersona, dokładne rozegranie Aleksandra Butki i wreszcie niemożliwa wręcz powtarzalność Wilfredo Leona. W zespole mistrzów Europy w sobotnim starciu wszystko zafunkcjonowało jak należy, a każdy z atutów został uwypuklony. Zenit narzucił Trentino własny styl gry i spokojnie wypunktował Włochów 3:0, nie chcąc powtórzyć horroru z kwietnia.

Po gładkim pierwszym secie Włosi sprawili rywalom problemy w drugiej partii, do końca trzymając kontakt głównie za sprawą wysokiej skuteczności słoweńskiego atakującego Tine Urnauta. Ostatecznie jednak Zenit potwierdził swoją hegemonię w europejskiej siatkówce, zaś na parkiecie najlepsze były gwiazdy zespołu: Anderson (15 pkt), Maxim Michajłow (13) i Wilfredo Leon (11).

Zenit Kazań - Trentino Volley 3:0 (25:18, 25:23, 25:18)