O tym, że wszystko jest praktycznie przesądzone, informował kilka dni temu dziennik "Bild". Walka miała się odbyć 10 grudnia podczas gali w Hamburgu. Stawką miały być pasy federacji WBA i IBO.

 

- Kontaktowaliśmy się z przedstawicielami Kliczki, ale nie byliśmy w stanie osiągnąć porozumienia. W tym momencie nie mam nic więcej do powiedzenia na ten temat - wyjawił Leon Margules w rozmowie z serwisem worldboxingnews.net.

 

W tej sytuacji odżyły nadzieje, że dojdzie do walki Ukraińca z mistrzem świata federacji IBF Anthonym Joshuą (17-0, 17 KO). Ten pierwszy stawiał warunek, że zgodzi się na ten pojedynek, o ile w puli znajdzie się pas WBA.

 

Kliczko czeka na kolejną okazję do pokazania się w ringu od listopada ubiegłego roku, kiedy przegrał z Tysonem Furym (25-0, 18 KO), tracąc pasy WBA, IBF, WBO i IBO. Do rewanżu miało dojść początkowo 9 lipca, później 29 października. Tak się jednak nie stało, bo Fury zasłaniał się problemami zdrowotnymi. Później okazało się, że ma depresje i problemy z narkotykami. W tej sytuacji zwakował mistrzowskie pasy.

 

W załączonym materiale ostatnia walka Władimira Kliczki.