Kowalczyk i Bjelica w tym samym czasie występowali w dwóch klubach. Najpierw razem grali w Betisie Sewilla, a w 1998 roku razem trafili do Las Palmas. – Nie widzieliśmy się siedemnaście lat. Oboje się od tego czasu zmieniliśmy. On ma trochę mniej włosów, ja mam trochę więcej siwych włosów – śmieje się Bjelica.

 

Aktualny trener Lecha Poznań w trakcie swojej kariery spotkał się z kilkoma polskimi zawodnikami. Razem grał z Tomaszem Iwanem, Grzegorzem Szamotulskim czy Marka Świerczewskiego. Mimo wszystko najlepiej zdążył się poznać z Kowalczykiem.

 

– Trafiliśmy do Las Palmas z Betisu w tym samym czasie. Kiedy przechodziłem do Las Palmas miałem kontuzję. Musiałem poczekać na debiut. Chcieliśmy opuścić Betis, bo przy Luisie Aragonesie nie było szansy na grę - powiedział Kowalczyk.

 

– Do klubu przyjechaliśmy tego samego dnia. Razem też byliśmy zaprezentowani na konferencji. Mam nawet zdjęcia z tego wydarzenia! – dorzucił Bjelica.

 

Z transferem do Las Palmas wiąże się od lat nierozwikłany spór. Czy to Bjelica został sprzedany w pakiecie z Kowalczykiem, czy było odwrotnie? Takie pytanie obu panom chciał zadać wiceprezes Lecha Poznań Piotr Rutkowski.

 

– Byłem przekonany, że Wojtek był ze mną w pakiecie. Przeczytałem jednak artykuł w gazecie hiszpańskiej, gdzie było napisane, że Las Palmas chciał jego. Wtedy Betis powiedział dostaniecie Kowalczyka jeśli weźmiecie Bjelicę. Ostatecznie mnie Las Palmas kupiło, a Wojtek był wypożyczony. Myślałem więc, że on był częścią pakietu, ale okazało się odwrotnie – wspomina Bjelica.

 

Cała dyskusja do obejrzenia w załączonym materiale wideo.