Formuła 1: Grand Prix Kanady pod znakiem zapytania

Moto
Formuła 1: Grand Prix Kanady pod znakiem zapytania
fot. PAP/EPA

Organizatorzy wyścigu Formuły 1 o Grand Prix Kanady na torze w Montrealu, gdzie Robert Kubica odniósł w 2008 roku swoje jedyne zwycięstwo, nadal nie są pewni, czy utrzymają imprezę w kalendarzu sezonu 2017.

Choć wyścig o GP Kanady znalazł się 11 czerwca w tymczasowym projekcie kalendarza na nowy sezon, to - jak głoszą nieoficjalne informacje - nadal nie wiadomo, czy się odbędzie.

 

Problemem władz miasta i organizatorów są przedłużające się prace mające na celu poprawę bezpieczeństwa i infrastruktury na Gilles Villeneuve Circuit. Wyścigi w Montrealu często rozgrywane są z problemami, które sprawia aura.

 

Pięć lata temu z powodu ulewnego deszczu, uniemożliwiającego kierowcom jazdę, wstrzymano rywalizację po 25 z 70 okrążeń, gdy liderem był startujący z pole position Vettel. Tor zamienił się wtedy w rwącą rzekę, przed przerwaniem zmagań kierowcy przez pięć okrążeń jechali za samochodem bezpieczeństwa. Wyścig wznowiono po blisko dwugodzinnej przerwie.

 

Wyścigi w Kanadzie mają prawie 50-letnią historię. Pierwszy odbył się w 1967 roku na torze w Mosport Park koło Toronto, podobnie jak siedem innych w latach 1967-77. Dwukrotnie kierowcy przenosili się na Mont Tremblant pod Montrealem, zanim w 1978 roku Formuła 1 na stałe zawitała na obecną arenę zmagań.

 

Tor nazwany imieniem najlepszego kanadyjskiego kierowcy znajduje się na wyspie niemal w samym centrum miasta. Na środku obiektu jest staw, najbliżej lustra wody znajduje się prosta startowa z przylegającymi do niej boksami technicznymi i garażami.

 

Pierwszy wiraż - im. Ayrtona Senny da Silvy - za linią startową jest najbardziej pechowym miejscem toru. W 1999 roku doszło na nim do najpoważniejszej kraksy w historii tego wyścigu, w której uczestniczyło pięciu kierowców.

 

Prace modernizacyjne rozpoczęto w 2014 roku. W pierwszej fazie planowano przebudować m.in. strefę serwisową, wieżę kontrolną i centrum medyczne. Po dwóch latach nie udało się jednak zakończyć prac, obecnie przewidywany termin to 2019 rok.

 

Na takie rozwiązanie generalnie nie zgadza się szef F1 Bernie Ecclestone i prezydent Międzynarodowej Federacji Samochodowej (FIA) Jean Todt, którzy ostatnio spotkali się z promotorem GP Kanady Francoisem Dumontierem podczas GP USA na torze w Austin.

 

Szczegółów rozmów nie ujawniono, z nieoficjalnych "przecieków" wynika, że do końca listopada, gdy ostatecznie zostanie zatwierdzony kalendarz na sezon 2017, sprawa jest otwarta.

 

Po rozmowach w Austin Dumontier optymistycznie zapewniał, że porozumienie jest blisko.

RM, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze