Autorzy „Przeglądu Sportowego” zaskakująco twierdzą, że dziś trener Jacek Magiera może doprowadzić do eksperymentu, do którego szykował się już przed pierwszym meczem w Madrycie (1:5). Drugą linię miałby wzmocnić Jakub Rzeźniczak, dzięki czemu gospodarze mieliby w wyjściowym składzie aż trzech środkowych obrońców. Dwa tygodnie temu ostatecznie zrezygnowano z tego wariantu, tym bardziej że kontuzjowany był Michał Pazdan. Teraz wszyscy są zdrowi, a dziennik awizuje w jedenastce Pazdana i Przemysława Czerwińskiego na środku obrony i Rzeźniczaka zamiast Tomasza Jodłowca w drugiej linii. W porównaniu z pierwszym spotkanie ma też nastąpić zmiana w przodzie - tym razem Legia ma zagrać w ustawieniu z klasycznym napastnikiem, Nemanją Nikoliciem.

 

Jak powinna dziś zagrać Legia?

 

Piotr Włodarczyk: Odważnie. Niech gra w piłkę, utrzymuje się przy niej jak najdłużej. Real nie będzie wtedy aż taki groźny.

 

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić.

 

- Niech punktem odniesienia będzie pierwszy mecz w Madrycie. Chodzi o to, by w każdym momencie starać się wychodzić spod pressingu. Prowadzić swoją grę, ale nie za wszelką cenę, z rozsądkiem. Przecież dochodziło do sytuacji, w których to Real grał z kontry, co mi się bardzo podobało. Skończyło się wprawdzie 1:5, wiem, że to wysoka porażka, ale akurat z tym rywalem można taki wynik zakładać. Każdy inny zespół na miejscu Legii skończyłby tak samo, może nawet gorzej.

 

Trener Zidane ma problemy z obroną. Nie zagrają Marcelo i Ramos. To dobra wiadomość dla Legii?

 

- Nie szukałbym w tym jakichś wyjątkowych udogodnień. To tak klasowy klub, że pod ich nieobecność Zidane znajdzie zapewne wariant alternatywny, w którym formacja nie straci na wartości.

 

Zastąpienie Modricia w drugiej linii tym bardziej nie powinno obyć kłopotem.

 

- Umówmy się, Real poradzi sobie bez tych piłkarzy - czy w Warszawie, czy gdzie indziej. Ich ofensywna siła jest gigantyczna. Nie szukajmy tu szansy dla Legii, trzeba grać i nie myśleć o tym, czy rywal ma jakieś kłopoty.

 

Wobec tego ostatnie pytanie, które dotyczy Realu. Benzema czy Morata z przodu?

 

- Morata, gdybym był trenerem Realu. Dobrze wygląda ostatnio, ma nos, czuje się dobrze pod bramką. Sądzę, że Zidane postawi na niego. To wyzwanie dla obrońców, muszą zagrać bardzo agresywnie, spodziewam się, że dziś dużo się wydarzy w polu karnym Legii. Takie mecze wymagają olbrzymiej koncentracji od pierwszej do ostatniej sekundy. Nie można nikogo spuścić z oka nawet na chwilę.

 

Może łatwiej będzie ci powiedzieć, co byś zrobił na miejscu trenera Magiery. Widziałeś skład „Przeglądu Sportowego” z Rzeźniczakiem w środku pola?

 

- A to w ogóle jest możliwe? Zastanawiające, bo jakoś nie widzę Kuby w roli tego, który rozgrywa piłkę ze środka. A przecież ta pozycja - numer 6 - tego wymaga. Nie przypuszczam, by rolą Kuby była jedynie gra w destrukcji, przerywanie akcji. Przecież nie wyjdzie na boisko tylko przeszkadzać. Naprawdę sądzę, że Jodłowiec w tej roli wniesie więcej.

 

Widziałeś, w jakiej jest formie? Także w Madrycie zagrał słabo.

 

- Wiem, ale i tak trudno mi sobie wyobrazić Kubę na „szóstce”.

 

Wyszedłbyś ofensywniej niż w Madrycie, z napastnikiem?

 

- Wydaje mi się, że trener Magiera może dziś wybrać taki wariant. Legia gra u siebie, nawet jeśli bez kibiców, to może skłonić sztab, by przesunąć trochę grę do przodu. Może trener patrzy też na formę napastników. Nikolić ją odzyskuje, ale w jeszcze lepszej dyspozycji wydaje się być Prijović. Faktycznie strzelił dwa gole w Kielcach, może nie jest, jak i zresztą Nikolić, demonem szybkości, ale lepiej utrzymuje się przy piłce. Ale tak szczerze, to na Real potrzebny jest ktoś szybki, Kucharczyk.

 

To co byś wykombinował ze składem?

 

- Nic, postawiłbym na tych, którzy rozpoczynali mecz w Madrycie, oczywiście z Pazdanem na środku obrony.