Dobrze spisały się wszystkie trzy francuskie kluby w meczach czwartej kolejki Ligi Mistrzów. Żaden z nich nie poniósł porażki, a blisko sensacji było na Juventus Stadium w Turynie. Jeszcze nigdy w historii francuski klub nie wygrał na stadionie Juventusu. Tym razem do sensacji było blisko. Olympique Lyon, z Maciejem Rybusem w wyjściowym składzie, o mało nie pokonał mistrza Włoch. Jednak remisując (1:1) piłkarze znad Rodanu zachowali szansę kwalifikacji do 1/8 finału. Już w pierwszych minutach Rybus mógł stać się bohaterem, po pięknej zespołowej akcji Polak znalazł się w dogodnej pozycji, jednak Buffon udowodnił, że dalej należy do światowej czołówki. Rybus przebywał na boisku do 70 minuty i miał prawo być zmęczony, bo naprawdę przez cały czas był aktywny na lewej pomocy. Jego grę dziennik l'Equipe ocenił na 6 w skali od 1 do 10. "Rybus pokazał wielki zmysł ofensywny" - komentuje występ Polaka dziennik. Szkoda, że przegrał pojedynek z Buffonem w dziewiątej minucie. Dodatkowo dobrze wyglądała jego współpraca z obroną, dobrze się ustawiał. Później zabrakło mu już sił i został zmieniony przez Corneta (70).

Dla AS Monaco wystarczyła pierwsza połowa, po której podopieczni Jardima prowadzili już 3:0. CSKA Moskwa, świadoma klasy przeciwnika, nie była w stanie podjąć walki. W drugiej odsłonie partnerzy Kamila Glika wyraźnie już oszczędzali siły na najbliższe mecze. Polak utrzymuje się dalej w wysokiej formie. Zaliczył asystę przy pierwszej bramce Germaina, później już nie angażował się w specjalnie w grę ofensywną. Przypomnijmy, że Glik jako jedyny z zespołu rozegrał wszystkie mecze pucharowe i ligowe od początku sezonu. Ma więc prawo trochę odpocząć. L'Equipe przyznał mu notę 6, komentując jego występ w taki sposób:
Bardzo solidny, kolejny raz, Polak imponował grą głową i mocą w pojedynkach. Wykazał kolejny raz dobry gust, będąc decydującym przy rzucie wolnym, kiedy to po jego podaniu piłka trafiła do Germaina i padła bramka (12 minuta).
Cieszy fakt, że Glik trafił do tak dobrego jak Monaco, świetnie prowadzonego przez portugalskiego trenera Leonardo Jardima. Zespołowa gra tego zespoły robi duże wrażenie. Przyjemnie ogląda się spoistość w grze i płynne, skuteczne akcje.

Również PSG wygrał swój wyjazdowym mecz w Bazylei (2:1). Cieszy fakt, że całą drugą połowę rozegrał Grzegorz Krychowiak. Całkiem dobrze sobie radził na niecodziennej dla niego pozycji stopera, na której zastąpił w przerwie kontuzjowanego Thiago Silvę, co nie było łatwym zadaniem, bo kapitan PSG do chwili kontuzji był najlepszym piłkarzem boisko. Unai Emery widać, że docenił wszechstronność Polaka i wreszcie się nie zawiódł. Krychowiak za swój mecz otrzymał notę "6". Sukces i dobra gra powinny wpłynąć mobilizująco na podopiecznego Adama Nawałki.