W poprzedniej kolejce Tytoń był w opinii trenera, kolegów, kibiców i prasy bohaterem drużyny. Polak w swoim debiucie w barwach Deportivo bronił świetnie i pomógł w wywalczeniu remisu 1:1.

 

Spotkania z Granadą nie zaliczy jednak do tak udanych. Długo bronił dobrze i szczęśliwie, ale w końcówce spotkania popełnił fatalny błąd. W polu karnym panowało zamieszanie: najpierw piłka uderzyła w poprzeczkę bramki Deportivo, potem Tytoń z trudem odbił dobitkę Rubena Vezo, ale gdy do piłki dopadł Ruben Barral i podał wzdłuż linii bramkowej, Polak interweniował tak nieszczęśliwie, że wbił piłkę łokciem do własnej bramki.

 

"Marca" nazywa polskiego bramkarza "czarnym charakterem" Deportivo, które od dawna już czeka na zwycięstwo w Primera Division.