Oba kluby przed tym spotkaniem w tabeli dzieliły zaledwie trzy punkty. Koguty zapowiadały wielką determinację, żeby dogonić Kanonierów. Nadzieją na dobry wynik dla Tottenhamu był powrót ich czołowego snajpera Kane'a, który wcześniej pauzował z powodu urazu.

 

Od początku kibice oglądali bardzo intensywne spotkanie. Do pierwszej stuprocentowej sytuacji doszło jednak dopiero w 21. minucie. Wtedy po centrze od Christiana Eriksena Kane uderzył głową obok słupka bramki rywala. W 39. minucie sygnał do ataku dał Theo Walcott, ale jego strzał zza pola karnego trafił jedynie w słupek.  Już po chwili Arsenal był na prowadzeniu, a bramkę zdobył Kevin Wimmer… obrońca Tottenhamu.

 

Goście odpowiedzieli tuz po przerwie. W polu karnym Laurent Koscielny faulował Moussa Dembele, a do jedenastki podszedł Kane. Anglik pewnym strzałem pokonał Hugo Llorisa i dał upragnione wyrównanie. W derbach remis, jak to zwykle bywa, nikogo nie satysfakcjonuje. Obie drużyny starały się wyjść na prowadzenie, ale brakowało celności strzałów lub dokładnego ostatniego podania. Najbliżej trzech punktów był Tottenham. W 84. minucie Eriksen dośrodkował z rzutu wolnego. Piłka nie została przez nikogo strącona i… trafiła w słupek.

 

Obie drużyny w tabeli nadal dzielą trzy punkty. Tottenham jest na piątym miejscu, a Arsenal zajmuje trzecią pozycję. Nie jest jednak powiedziane, że zostanie na podium. Czwarty Liverpool traci do Kanonierów tylko punkt, a jeszcze w niedzielę gra z Watford.

 

Arsenal FC - Tottenham Hotspur 1:1 (1:0)


Bramki: 1:0 - Kevin Wimmer (sam.) 42' - 1:1 - Harry Kane (k.) 51'

 

Arsenal: Cech - Bellerin, Mustafi, Koscielny, Monreal - Xhaka, Coquelin (65' Ramsey) - Walcott (71' Oxlade-Chamberlain), Oezil, Iwobi (70' Giroud) - Sanchez.

 

Tottenham: Lloris - Walker (80' Trippier), Wimmer, Dier, Vertonghen, Rose - Wanyama, Dembele, Eriksen - Son (89' Winks), Kane (73' Janssen).