Łukasz Majchrzyk: Marcin Burkhardt to gwiazda w Siedlcach?

Marcin Burkhardt: Nie gwiazda, ale zawsze przyjemnie rozdać kilka autografów. W Siedlcach jest fajna społeczność, dzieci się interesują piłką nożną i skoro proszą o zdjęcia, o autografy, to z przyjemnością je rozdaję.

Jak się żyje w Siedlcach? Do tej pory była większa piłka, teraz jest taka trochę mniejsza.

Na pewno 1 liga to nie jest ekstraklasa, albo granie gdzieś za granicą, ale tutaj tworzy się ciekawy zespół. Infranstruktura jest na wysokim poziomie i myślę, że klub i zespół z roku na rok będą się rozwijać. Są jeszcze rezerwy wśród kibiców, bo społeczność miejscowa jeszcze chyba nie jest do końca przekonana do futbolu, ale myślę, że swoją grą spróbujemy przyciągnąć jeszcze więcej kibiców na stadion.

Była przed pierwszymi meczami presja "Jestem Marcin Burkhardt, więc muszę dać coś ekstra drużynie"?

Raczej w moim wieku presji się na siebie już nie nakłada. Kiedy byłem młodszy, to chciałem udowadniać różne rzeczy. Teraz chcę pokazać po prostu, że potrafię grać w piłkę i dać od siebie jak najwięcej zespołowi, więc presji przed sezonem nie było. Oby zdrowie było, to myślę, że będzie dobrze.

Kiedyś był pan ustawiany jako ofensywny pomocnik, albo lewoskrzydłowy. Teraz, w Pogoni, gra pan bardziej cofnięty, na pozycji "numer 8".

Ja w ogóle zaczynałem od gry na tej pozycji i to była dla mnie najlepsza pozycja. Niestety, jakieś dziesięć lat temu powszechne stało się granie trójką środkowych pomocników i zostałem przesunięty do przodu, na "10", ale to nie jest moje ulubione miejsce na boisku. Od tego czasu tułałem się między "8" a "10", ale tu gdzie gram teraz, jest dla mnie najlepiej.

Wydawało się, że z taką lewą nogą gra blisko bramki rywali jest dla pana najlepsza.

No tak, zwłaszcza że mam niezłe uderzenie, potrafię dograć prostopadłą piłkę, zrobić precyzyjny przerzut, odnajduję się w małej grze. Przy tym, jak gramy w Pogoni, staramy się rozgrywać piłkę od linii obrony, to chyba najlepsze rozwiązanie, że gram bliżej własnej bramki.

Skoro pozycja numer "8" to robi pan dużo wślizgów? Marcin Burkhardt raczej nie był z tego znany.

Nie był znany, ale robię więcej wślizgów niż kiedyś. Wzmocniłem się fizycznie. Lata lecą, masa się poprawia, że bolało mnie po każdym pojedynku. Unikałem takiej gry, można powiedzieć, że bałem się bólu, ale teraz już tak nie ma. Miałem ostatnio złamany oczodół, więc na razie boję się fizycznej walki, ale kiedy ze zdrowiem jest wszystko w porządku, to nie ma odpuszczania.

Czyli 1 liga to ostra liga?

Oczywiście, że tak. Jest inna kultura gry niż w ekstraklasie. Dużo się biega, walczy, ale mądre zespoły od 65-70 minuty portrafią zbudować swoją przewagę i przechylić szalę na swoją stronę.

O co może grać Pogoń Siedlce? Tutaj nikt, nigdy nie mówił, że gra się o coś więcej niż utrzymanie.

I my po cichutku robimy swoje. Nie wychylamy się, zobaczymy z jakiej pozycji wystartujemy na wiosnę i zobaczymy, czy zaczniemy coś głośniej mówić.

Zagraliście sparing z Legią. Dla pana to starcie szczególne. Były myśli "Ja też tam byłem"?

Było miło zagrać przeciwko Legii. Spędziłem tam jeden ze swoich lepszych okresów w karierze. Zdobyliśmy mistrzostwo, poznałem świetnych ludzi. Pożartowaliśmy sobie na boisku z Miroslavem Radoviciem, z Kubą Rzeźniczakiem.

Z trenerem Jackiem Magierą miał pan okazję się poznać w Legii, a to postać, która budzi emocje w ostatnich tygodniach. Z Sosnowca na Santiago Bernabeu to kariera w amerykańskim stylu.

Trener Magiera nigdy nie robił wokół siebie zamieszania. W szatni był zawsze grzeczny i spokojny, brał pod swoje skrzydła młodszych. Pokazywał im jak powinni się zachowywać. Pamiętam, że Macieja Korzyma i Dawida Janczyka starał się wychowywać. Cieszę się, że z Legią idzie mu tak dobrze. Widać, że umie dotrzeć do zespołu. Odmienił grę Legii i widać, że ten zespół będzie grał coraz lepiej.

Dla 23-letniego wtedy Marcina Burkhardta był kolegą?

Był kolegą i dalej jest. Była śmieszna sytuacja, bo przed sezonem rozmawiałem z Zagłębiem Sosnowiec i wtedy mówiłem do niego "Panie trenerze" z szacunku dla funkcji i sobie zasłużył.