Marcelo Mendez: Nieznany mistrz może przejąć siatkarzy

Siatkówka
Marcelo Mendez: Nieznany mistrz może przejąć siatkarzy
fot. PAP
Marcelo Medez w czasach pracy z Portolem Mallorca

Została tylko czwórka kandydatów do objęcia stanowiska selekcjonera siatkarskiej reprezentacji Polski. Zgodnie z informacjami napływającymi z Polskiego Związku Piłki Siatkowej w finałowej rozgrywce o fotel opiekuna mistrzów świata zostali Mauro Berruto i Ferdinando De Giorgi z Włoch, Radostin Stojczew z Bułgarii oraz Marcelo Rodolfo Mendez z Argentyny. Ten ostatni jest najmniej znany w Polsce, bowiem w przeciwieństwie do pozostałych dawno nie pracował na Starym Kontynencie.

Mendez karierę trenerską rozpoczynał w rodzimej Argentynie, gdzie szybko odnosił sukcesy z River Plate. Na szerokie wody wypłynął jednak w Brazylii, a wcześniej w Europie, gdzie przez trzy lata dał się poznać z najlepszej strony jako trener Portolu Mallorca, klubu który w połowie poprzedniego dziesięciolecia nieźle namieszał w Europie. W latach 2005-2008 trzy razy zdobywał mistrzostwo Hiszpanii, dwa razy Puchar kraju i raz Superpuchar oraz dotarł do finałów Pucharu CEV (2005) oraz Top Teams Cup (2006). W 2007 roku Portol wyeliminował z Ligi Mistrzów Skrę Bełchatów. To wtedy włodarzy ówczesnego mistrza Polski zachwycili Stephane Antiga i Miguel Angel Falasca, którzy później trafili do Bełchatowa.


Był już trenerem reprezentacji


– Pracowałem z Marcelo przez trzy sezony i jest to na pewno jeden z najlepszych szkoleniowców na świecie – opowiada nam Antiga, były już selekcjoner reprezentacji Polski. – Dla mnie to jeden z trzech najlepszych trenerów w tym momencie. Miałem i mam z nim znakomite relacje – dodaje Falasca, dziś selekcjoner reprezentacji Czech.


Były rozgrywający Hiszpanii pracował z Mendezem nie tylko na Majorce, ale także przez rok w reprezentacji Hiszpanii. Po zdobyciu mistrzostwa Europy w 2007 roku Andrea Anastasi objął drużynę Italii, a Hiszpanów przejął wówczas właśnie Mendez. – To był świetny rok. Mimo że graliśmy wtedy bez Enrique De La Fuentesa, utrzymaliśmy podobny poziom, jak podczas mistrzostw Europy w Rosji – opowiada Falasca.


O krok od Pekinu


– Podczas Pucharu Świata udało nam się wtedy wygrać z USA 3:1 i Argentyną 3:0, zajmując ostatecznie 5. miejsce. Otarliśmy się o awans olimpijski do igrzysk w Pekinie (ostatecznie z Japonii kwalifikację uzyskały drużyny Brazylii, Rosji oraz Bułgarii, ale Falasca został wybrany najlepszym rozgrywającym Pucharu Świata – przyp. aut.), bowiem w drugim etapie kwalifikacji walczyliśmy w turnieju z Polską oraz Włochami i wygraliśmy oba mecze, a w finale polegliśmy z Serbią tylko 2:3 i w tie breaku 15:17! – przypomina były rozgrywający Furia Roja.


– Niemniej był to dla nas świetny rok. Znaliśmy Marcelo bardzo dobrze i czuliśmy się z nim znakomicie. Po kilku miesiącach federacja uznała jednak, że chce zatrudnić Julio Velasco i postawiła na rodaka Mendeza. Ale włodarze już od dawna polowali na Velasco, więc dlatego nie przedłużyli współpracy z ówczesnym trenerem Mallorki – dodaje Falasca.


Laurka od Bernardinho i Serginho

Tymczasem Mendez wyjechał wówczas do Brazylii i tam zyskał sławę jednego z najlepszych szkoleniowców na świecie. W superlatywach o jego pracy wypowiadają się nie tylko jego rywale z boiska, Bernardo Rezende oraz Ze Roberto, trenerzy w ostatnich latach obu reprezentacji Brazylii, ale przede wszystkim jego podopieczni. Chwali go Serginho, najlepszy libero wszech czasów, chwalą go Wallace, Antiga i Falasca, dobre zdanie o jego warsztacie mają rywale – na przykład David Lee.


– W Polsce mało kto śledzi ligę brazylijską, a to przecież niezwykle intensywne i konkurencyjne turnieje. A Mendez wygrał tam wszystko. I co najważniejsze wcale nie z najbogatszym klubem. Przez ostatnie lata potrafił ukształtować kilku utalentowanych zawodników jak rozgrywający William Arjona, atakujący Wallace, czy teraz Evandro, środkowi Isac, czy Eder oraz przyjmujący Leal, czy Rodriguinho – wylicza Antiga. – To u Mendeza William stał się jednym z najlepszych rozgrywających na świecie i przebił się do reprezentacji Brazylii, Wallace stawiał pierwsze kroki, Leal rozwinął się na kapitalnego siatkarza, a teraz wchodzi w wielki świat utalentowany Rodriguinho.


Intensywność, charyzma, taktyka


– Jak wyglądają jego treningi? Są bardzo intensywne, jest w nich mnóstwo taktyki, bowiem Mendez jest wielkim entuzjastą pracy nad systemem blok-obrona. Argentyńczyk podczas zajęć potrafi być energiczny, nawet agresywny w pozytywnym tego słowa znaczeniu, ale wszystko po to, by zmotywować siatkarzy, wyciągnąć z nich jak najwięcej. Po zajęciach staje się normalnym, przyjacielskim człowiekiem – opowiada Falasca.


– Byliśmy w tym roku w ośrodku treningowym Sady Cruzeiro przed igrzyskami i graliśmy z nimi sparing. Byłem zaskoczony: zwykła salka, obdarta, bez trybun. W bardzo skromnych warunkach, bez luksusów Brazylijczycy bardzo ciężko trenują. Widać, że Mendez potrafi dotrzeć do zawodników, że stara się podczas zajęć serwować bardzo intensywne treningi, dużo uczy zagrywki i bloku. Jest charyzmatyczny, jest prawdziwym liderem – podsumowuje styl pracy Mendeza jego były francuski podopieczny. – Ja trafiłem na niego już jako ukształtowany zawodnik, bowiem miałem 28-29 lat, a mimo to wydaje mi się, że dużo się od niego nauczyłem. Miałem szczęście w swojej karierze trenować ze znakomitymi szkoleniowcami i Argentyńczyk na pewno wiele mi dał – zaznacza Antiga.


Dyspozycyjność czy jakość?


Wydaje się jednak, że Mendez nie zostawi Sady Cruzeiro, z którą w ostatnich latach zdobył cztery mistrzostwa Brazylii, dwa srebrne medale krajowego czempionatu, dwa Puchary kraju i dwa Superpuchary Brazylii, trzy Klubowe Mistrzostwa Ameryki Południowej i trzy Klubowe Mistrzostwa Świata. Łącznie z regionalnymi rozgrywkami Mendez ma na koncie w ciągu ostatnich sześciu lat około 30 medali!


– Wiem, że dla polskiej federacji bardzo istotną kwestią jest podpisanie kontraktu na wyłączność. Ze względu na zobowiązania wobec sponsorów, dziennikarzy i kibiców PZPS chciałby mieć selekcjonera przez 12 miesięcy w roku na miejscu, ale myślę, że jeszcze ważniejsze, aby to był najlepszy wybór, aby z reprezentacją pracował fachowiec. Trzeba przede wszystkim postawić na jakość, a nie dyspozycyjność – podkreśla Antiga.


Jeszcze inaczej sprawę przedstawia Falasca, który także łączy teraz funkcję selekcjonera Czech i trenera Vero Volley Monza. – Myślę, że na łączeniu funkcji bardziej traci klub, a nie reprezentacja. Ja przybyłem do Monzy na cztery dni przed początkiem sezonu, nie grając wcześniej sparingów. Wiadomo, że w drużynie narodowej trzeba być podczas sezonu reprezentacyjnego cały czas i dlatego opuszcza się początek przygotowań klubowych – zauważa Hiszpan. – W czasie ligi oczywiście dobrze jest podróżować i podglądać zawodników, ale to można nadrobić także poprzez raporty asystentów, statystyków i relacje video. Stąd ważne jest dobranie zaufanego sztabu trenerskiego. Niemniej myślę, że to bardziej pytanie do federacji i Mendeza, czy da się połączyć obie funkcje – mówi Falasca. – Inni trenerzy sobie z tym radzili i radzą – dodaje.


Zresztą podobny dylemat być może doskwierał Angelo Lorenzettiemu, który ostatecznie zrezygnował z ubiegania się o posadę trenera Polaków i Fefe de Giorgiemu, który jest w czwórce faworytów do objęcia schedy po Antidze. Jak powiedział prezes Kasprzyk – negocjacje trwają i do Argentyny także powędrowały listy z jasnym określeniem stanowiska polskiej federacji. Nieoficjalnie już jakiś czas temu Argentyńczyk zaznaczał, że nie zostawi Sady Cruzeiro. Czy teraz Marcelo Mendez stawi się na rozmowy w Polsce i będzie gotowy przystać na warunki PZPS?

Marcin Lepa, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze