Ostatnią wygraną Arka zanotowała 19 września, kiedy na własnym stadionie pokonała Cracovię 1:0. W następnych sześciu spotkaniach żółto-niebiescy wywalczyli tylko cztery punkty.

 

„Wpadliśmy w serię bez zwycięstw, ale przed nami w tym roku jeszcze pięć meczów, w tym tradycyjnie najważniejszy jest ten najbliższy, w którym będziemy chcieli się przełamać, co na pewno nie będzie łatwe. Mam nadzieję, że znowu będziemy grali skutecznie, stwarzali sobie sytuacje i zdobywali bramki. Zapewniam, że w każdym spotkaniu szukamy punktów potrzebnych do utrzymania w ekstraklasie, bo takie, jako beniaminka, jest nasze główne zadanie” - podkreślił na konferencji prasowej w Gdyni Niciński.

 

Na inaugurację ekstraklasy jego drużyna przegrała w Niecieczy 0:2. Zawodnicy Bruk-Betu końcówki rundy jesiennej nie mogą jednak zaliczyć do udanych, bo w czterech ostatnich meczach zdobyli zaledwie punkt, a trzy poprzednie spotkania zakończyły się ich porażkami.

 

„Wcześniej ta drużyna poczynała sobie dość dobrze i skutecznie, o czym świadczą chociażby jej wygrane 2:1 w Gdańsku z Lechią czy też u siebie z Legią Warszawa. Na pewno nasi niedzielni rywale nie zdobyli 24 punktów przez przypadek. Jestem przekonany, że w przerwie na reprezentację w Niecieczy wyciągnęli wnioski z ostatnich niepowodzeń. Daleki jestem również od szufladkowania tej drużyny, że prezentuje zachowawczy, defensywny futbol i czyha tylko na kontry. Trener Michniewicz ma w swoich szeregach zawodników potrafiących grać kombinacyjnie, ale i tak najważniejszy jest wynik” - ocenił.

 

W inauguracyjnym meczu pierwszą bramkę dla Bruk-Betu zdobył Vladislavs Gutkovskis, który z dorobkiem pięciu goli jest najskuteczniejszym piłkarzem swojej drużyny. W poprzednim sezonie z łotewskim napastnikiem miał okazję grać w Niecieczy obecny stoper Arki Dawid Sołdecki.

 

„Gutkovskis przyszedł na wiosnę nieprzygotowany i grał mało, głównie łatał dziury na prawej pomocy. Dopiero trener Michniewicz zdecydowanie na niego postawił w ataku, a on odwdzięczył się zdobytymi bramkami. Okazało się, że Łotysz jest nie tylko duży i silny, ale również skuteczny” - stwierdził Sołdecki.

 

W niedzielnym meczu 43-letni szkoleniowiec Arki nie będzie miał do dyspozycji wszystkich piłkarzy. Ponownie zabraknie kontuzjowanego środkowego pomocnika Antoniego Łukasiewicza, który opuścił dwa ostatnie spotkania oraz stopera Michała Marcjanika. Ten drugi przeszedł operację wycięcia wyrostka robaczkowego i z tego powodu nie zagrał w trzech kolejnych ligowych potyczkach. W dodatku za kartki musi pauzować Adam Marciniak.

 

„Jesteśmy przygotowani na różne personalne warianty i na spotkanie z Niecieczą wybierzemy ten najlepszy. Łukasiewicz i Marcjanik od poniedziałku powinni wejść do pełnego treningu i będą brani pod uwagę przy ustalaniu składu na kolejny mecz z Wisłą Kraków” - zdradził.

Szkoleniowcy obu zespołów znają się bardzo dobrze – kiedyś rywalizowali jako piłkarze Arki i Bałtyku Gdynia, a teraz jako oldboje uczestniczą w noworocznej rywalizacji tych drużyn. Ponadto kiedy Michniewicz, na co dzień mieszkaniec Gdyni, prowadził Arkę, Niciński był jej zawodnikiem.

 

„Czesław Michniewicz to topowy w Polsce trener, który prowadził wiele klubów i ma na koncie sporo osiągnięć oraz trofeów. Z pewnością będzie chciał się pokazać w Gdyni i wywieźć stąd trzy punkty, ale my na pewno postaramy się utrudnić mu zadanie” - podsumował Niciński.

 

Mecz Arki z Bruk-Betem, który rozpocznie się o godz. 15.30, obejrzy tylko 3500 osób, z czego 2500 to posiadacze karnetów, a pozostałą grupę stanowią dzieci do lat 16 z opiekunami. Po derbowej potyczce z Lechią Komisji Ligi nakazała rozegranie niedzielnego spotkania bez udziału publiczności, jednak później pozwoliła, aby na trybunach zasiadło 999 dzieci. Ostatecznie po odwołaniu Arki Najwyższa Komisja Odwoławcza podwyższyła w środę tę liczbę do 3500.