W Lyonie Lacombe jest uważany za jedna z pięciu najważniejszych osobowości współczesnej epoki. Poszczególni trenerzy klubu zarzucali mu od 20 lat, drażniącą ingerencję w ich prace.


Jednak Lacombe to fachowiec, zna się na piłce jak mało kto, ma ogromne zaufanie prezesa. Jest najlepszym strzelcem francuskim wszechczasów – pomiędzy 1970 i 1987 rokiem strzelił w lidze 255 bramek. Zdobył jako reprezentant Francji Mistrzostwo Europy w 1984 r. Trenował Olympique przez trzy sezony, ale szybko zrezygnował. To nie była praca dla niego, wygodniej mu było doradzać prezesowi. Jednak o klubie, który kocha o najmłodszych lat, może rozmawiać godzinami. Odnotujmy, że klub z Lyonu to jedyny klub Ligue1 notowany na giełdzie.

 

Tadeusz Fogiel (z lewej) i Bernard Lacombe

Tadeusz Fogiel: Panie Bernardzie, akcja OL Group na giełdzie ksoztuje dzisiaj zaledwie 2,82 euro czyli dziesięć razy mniej niż w dniu jej wprowadzenia.


Bernard Lacombe: Jak mogłoby być inaczej, skoro nasz zespół wyraźnie obniżył loty i to również jeden z efektów. Wprawdzie prezes jest wiecznym optymistą, robi dobrą minę do złej gry, ale ja jestem realistą.


Ładny, nowy Stadion, Parc OL, zespół blisko czołówki w Ligue 1, powinno się to szybko poprawić?


Nie za bardzo w to wierzę. Jestem nastawiony sceptycznie. Nie zakupiliśmy żadnego klasowego piłkarza. Jest wprawdzie Aleksander Lacazette, ale on strzela głównie… karne.


Chyba Pan żartuje. Fekir, Valbuena, Gonalons to nieźli piłkarze.


Sprzedaliśmy latem Umtitiego do Barcelony, a nie kupiliśmy nikogo. Przyszli tylko zawodnicy wolni.


Miedzy innymi Maciej Rybus. Jak do was trafił?


To sprawa Floriana Maurice’a, szefa skautingu. Ja się do tego nie mieszałem.


Jakoś nie docenia Pan polskiego zawodnika?


To nie jest  piłkarz wielkiego formatu. Jest szybki, dynamiczny, ale nie istnieje w grze powietrznej, brak mu siły. Może jak strzeli bramkę, to się przebije?


O mało nie pokonał Buffona w Turynie w meczu Champions League.


Nie strzelił bramki mimo świetnej sytuacji, nie ma więc o czym dyskutować.


Czy może zrobić jeszcze postępy?

W jego wieku może jeszcze nabyć większego doświadczenia. Na razie jakoś mnie nie przekonuje… może oszczędza się na PSG i Sewille 7 grudnia...


To mogą być dla Lyonu przełomowe mecze. Na pewno na Parc Ol zasiądzie komplet publiczności.


Nie widzę specjalnych powodów do optymizmu. Proszę zobaczyć jak grał Paryż z Arsenalem, sami klasowi zawodnicy. A zespół poukładany jak żaden inny. Taki Cavani to prawdziwy postrach. Stwarza sobie liczne okazje w każdym meczu. To nic że marnuje połowę z nich, ale zawsze coś wpadnie, boje się, że nasza młoda obrona może nie powstrzymać urugwajskiego El Matadora.


Wygraliście niedawno w Lille i w Zagrzebiu w Champions League, to powinno napawać optymizmem?


Jeżeli mam być szczery to taki Zagrzeb to francuska druga liga, więc nie ma z czego wyciągać daleko idących wniosków.


Przez jeden sezon prowadził Pan Jacka Baka 1998-99. Byliśmy nawet razem go oglądać i pamiętam jak przez tydzień sposobił się do gry w Font-Romeu. Jakby Pan go określił?


To był wielkiej klasy obrońca lub defensywny pomocnik. Rosły, twardy, nie unikał walki. Nie odstawiał nogi. Często opłacał to kontuzjami. A gra powietrzna była jego domeną.


Szkoda, że nie został dłużej w Lyonie, bo po jego odejściu Olympique zdobywał tytuł za tytułem?


Wtedy trenerem był Jacques Santini. Nie wystawiał go regularnie. Uważam, że Jackowi zabrakło trochę cierpliwości bo jestem przekonany, że gdyby został w Lyonie, to na pewno by grał. Dał się wtedy skusić RC Lens, które też w następnym sezonie grało w Champions League.