Puchar Włoch: Torino wbiło drugoligowcowi 4 gole, ale... się męczyło. Wygrana dopiero po dogrywce

Piłka nożna

W 1/16 Pucharu Włoch Torino pokonało u siebie występującą na co dzień w Serie B Pisę Calcio. Rozstrzygnięcie nastąpiło dopiero w dogrywce, gdyż w regulaminowym czasie gry gospodarze nie potrafili pokonać bramkarza gości.

"Na papierze" o wiele korzystniej prezentowała się drużyna gospodarzy, która po wygranej w ostatniej kolejce Serie A z Chievo zajmowała wysokie szóste miejsce. Zdecydowanie gorzej wyglądała sytuacja drużyny dowodzonej przez Gennaro Gattuso, która w drugiej lidze włoskiej plasowała się na 15. pozycji. Trener gospodarzy Siniša Mihajlović całkowicie zmienił wyjściową "jedenastkę" w stosunku do sobotniej potyczki z zespołem z Werony, gdyż wierzył, że zmiennicy i tak dadzą sobie radę z teoretycznie dużo słabszym zespołem gości.

 

Pierwsza połowa spotkania nie była porywającym widowiskiem. Godne odnotowania były praktycznie tylko dwa boiskowe zdarzenia. W 20. minucie Saša Lukić fenomenalnie przerzucił piłkę nad obrońcą Pisy. Ta trafiła do Maxi Lópeza, jednak napastnik drużyny z Turynu uderzył w boczną siatkę. Tuż przed końcem tej części gry mieliśmy do czynienia ze znaczną kontrowersją. Najpierw na granicy "szesnastki" faulowany był jeden z graczy "il Toro". Sędziujący zawody Piero Giacomelli słusznie ocenił miejsce przewinienia, jednak zupełnie nie zauważył tego, że po strzale ze stałego fragmentu gry piłkę ręką zablokował jeden z obrońców gości.

 

Na nieszczęście widzów dobrych sytuacji w drugiej odsłonie ponownie było jak na lekarstwo. W 70. minucie przed kapitalną okazją do objęcia prowadzenia stanęła Pisa, jednak po strzale głową w kierunku górnego rogu bramki doskonałą paradą popisał się Daniele Padelli. Bezrobotny do tej pory golkiper wściekał się na kolegów, że dopuścili do tak klarownej sytuacji dla gości. W 82. minucie poprzeczka drużyny z Toskanii zadrżała po strzale Lópeza, ale wynik nadal pozostawał bez zmian. Kolejne ataki "Byków" przypominały walenie głową w mur i do rozstrzygnięcia kwestii awansu konieczna była dogrywka.

 

Na początku dodatkowej części gry byłej drużynie Kamila Glika w końcu udało się wyjść na prowadzenie. Pięknym strzałem popisał się Adem Ljajić. W drugiej części dogrywki goście nie mieli już sił, aby przeciwstawić się atakom gospodarzy, ponieważ ze względu na przeprowadzenie trzech zmian i kontuzję zawodnika, od długiego czasu grali w dziesiątkę. Torino wykorzystało wycieńczenie przyjezdnych i zdobyło jeszcze trzy bramki. Na listę strzelców wpisali się kolejno: López, Lucas Boyé i Andrea Belotti.

 

Torino - Pisa 4:0 po dogrywce (0:0, 0:0)

 

Bramki: 1:0 Adem Ljajić (93'), 2:0 Maxi López (111'), 3:0 Lucas Boyé (115'), 4:0 Andrea Belotti (119').

 

Torino: Daniele Padelli - Emiliano Moretti, Arlind Ajeti, Cesare Bovo, Lorenzo De Silvestri - Joel Obi (15' Samuel Gustafsson), Saša Lukić (62' Adem Ljajić), Afriyie Acquah - Lucas Boyé, Maxi López, Josef Martínez (73' Andrea Belotti).

 

Pisa Calcio: Samir Ujkani - Simone Fautario, Stefano Avogadri (50' Andrea Lisuzzo), Dario Del Fabro, Petar Golubović - Giulio Sanseverino, Andrea Lazzari, Alessandro Birindelli (60' Diego Peralta) - Edgar Çani, Antonio Montella, Massimiliano Gatto (67' Alessandro Longhi).

 

Żółte kartki: Ajeti - Montella, Lisuzzo.

 

Sędzia: Piero Giacomelli.

AŁ, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze