Zdecydowanym faworytem głównej walki w Manchesterze był oczywiście Anthony Joshua, który stanął do swojej drugiej obrony tytułu mistrza świata IBF wagi ciężkiej. Eric Molina z kolei po raz drugi poszukał szczęścia w walce mistrzowskiej i tym razem liczył, że skończy inaczej niż w starciu z Deontayem Wilderem (37-0, 36 KO). - Zabawię się z nim i rzucę lwom na pożarcie - powiedział Anglik.

Molina walkę o mistrzostwo wywalczył po znokautowaniu Tomasza Adamka, co określił najważniejszym zwycięstwem w karierze. To jednak przeszłość i Amerykanin z meksykańskimi korzeniami skupił się tylko na nadchodzącym wyzwaniu. Ostatecznie jednak nie miał zbyt wiele do powiedzenia.

Początek był spokojny ze zdecydowaną przewagą Joshuy. Molina w swoim stylu skupił się na balansie i unikach, szukając miejsca nad lewą ręką rywala. To mu się jednak nie udało, bo Anglik był cały czas skoncentrowany i spokojnie szukał swojej okazji.

Joshua przeważał i w trzeciej rundzie było po walce. Najpierw panujący mistrz kapitalnie znalazł miejsce między barkiem a prawą ręką, kładąc Molinę na deski. Widać było, że "Drummer Boy" nie ma większych chęci na walkę, ale wstał, co nie było dobrym pomysłem. Joshua ruszył do wykończenia przeciwnika i po kilku sekundach było po wszystkim, bo sędzia musiał przerwać ten nierówny pojedynek.

Teraz przed Joshuą trudniejsze wyzwania. 29. kwietnia 2017 roku zmierzy się z Władimirem Kliczką (64-4, 53 KO), który był obecny w Manchesterze i z bliska oglądał osiemnaste zwycięstwo Anglika.

Wynik walki:

Anthony Joshua pokonał przez techniczny nokaut w trzeciej rundzie Erika Molinę.