W obecnym sezonie Piast spisuje się mocno poniżej oczekiwań. Po osiemnastu kolejkach gliwiczanie zajmowali odległe dwunaste miejsce w tabeli. Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja Legii, która po kiepskim początku wreszcie nabrała rozpędu i zaczęła seryjnie wygrywać swoje mecze. Fenomenalną passę pięciu zwycięstw z rzędu w zeszłej kolejce przerwała warszawianom Wisła Płock. W derbach Mazowsza, rozgrywanych w Warszawie, padł bowiem remis 2:2, po którym gospodarze uplasowali się na czwartej lokacie. Przed meczem zagadką pozostawał fakt, jak legioniści zaprezentują się na ligowym podwórku po cennym zwycięstwie w Lidze Mistrzów nad Sportingiem Lizbona (1:0).

Pierwszą naprawdę groźną sytuację wypracowali sobie gospodarze. W 17. minucie po dobrym dośrodkowaniu z prawej strony boiska do piłki doszedł Maciej Jankowski, który po koźle uderzył w kierunku dalszego słupka bramki. Arkadiusz Malarz końcówkami palców wybił piłkę na rzut rożny i uratował swój zespół przed stratą gola. W 26. minucie podopieczni Radoslava Latala zmarnowali stuprocentową szansę na objęcie prowadzenia. Po błędzie Łukasza Brozia futbolówka znalazła się w polu karnym przyjezdnych. Z kilkunastu metrów uderzał Jankowski, ale fatalnie przestrzelił.

 

Sześć minut później to legioniści otworzyli wynik spotkania. Pięknym, prostopadłym podaniem w pole karne popisał się Michał Kopczyński, który zagrał do wychodzącego na sam na sam Nikolicia. Węgier nie zdecydował się jednak na oddanie strzału i zamiast tego wyłożył piłkę do nadbiegającego Radovicia. Serbowi pozostało tylko dołożyć nogę i wpakować futbolówkę do pustej bramki. W końcówce pierwszej połowy goście dołożyli jeszcze jednego gola po imponującym rajdzie Vadisa Odjidji-Ofoe. Belg przebiegł z piłką blisko trzydzieści metrów, wpadł w pole karne i podał do Kaspera Hamalainena. Strzał Fina sparował do boku Jakub Szmatuła, jednak zrobił to wprost pod nogi Nikolicia, który dopełnił formalności i zamknął akcję.

Druga odsłona zaczęła się od dobrych ataków gospodarzy. Mocne uderzenia Pawła Moskwika i Radosława Murawskiego obronił jednak Malarz. W 73. minucie piłkę niedaleko linii bocznej przejął Waleri Kazaiszwili i podał do Radovicia. Podania nie przeciął Hebert i na tablicy widniał wynik 0:3. W 78. minucie na 0:4 podwyższył Nikolić, któremu za asystę przy pierwszym golu zrehabilitował się Radović. Trzy minuty później swój geniusz pokazał Odjidja-Ofoe, kiedy efektownie "na obieg" minął obrońcę gliwiczan i posłał piłkę do bramki pomiędzy nogami Jakuba Szmatuły. Warszawianie dominowali na boisku i wydawało się, że kolejne gole są tylko kwestią czasu. W 82. minucie w ekstraklasie zadebiutował Konrad Michalak, który bardzo korzystnie zaprezentował się w środowym meczu młodzieżowej Legii ze Sportingiem, rozgrywanym w ramach Młodzieżowej Ligi Mistrzów. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry gospodarze strzelili honorową bramkę. Pięknym uderzeniem z dystansu popisał się wówczas Igor Sapała i zamknął tym samym wynik meczu.

Piast Gliwice - Legia Warszawa 1:5 (0:2)

Bramki: 0:1 Radović (32'), 0:2 Nikolić (45+1'), 0:3 Radović (73'), 0:4 Nikolić (79'), 0:5 Odjidja-Ofoe (81'), 1:5 Sapała (90+3').

Żółte kartki: Zivec, Korun - Łukasz Broź.

Piast Gliwice: Jakub Szmatuła - Aleksandar Sedlar (61' Sandro Gotal), Marcin Pietrowski, Hebert - Tomasz Mokwa, Radosław Murawski, Gerard Badia (80' Igor Sapała), Uros Korun, Sasa Zivec, Paweł Moskwik - Maciej Jankowski (73. Josip Barisić).

Legia Warszawa: Arkadiusz Malarz - Łukasz Broź, Jakub Rzeźniczak, Michał Pazdan, Adam Hlousek - Miroslav Radović, Michał Kopczyński, Vadis Odjidja-Ofoe (81' Michał Kucharczyk), Thibault Moulin, Kasper Hamalainen (64' Waleri Kazaiszwili) - Nemanja Nikolić (82' Konrad Michalak).


Sędzia: Mariusz Złotek (Stalowa Wola).