We wtorek De Giorgi został wybrany przez zarząd Polskiego Związku Piłki Siatkowej na nowego selekcjonera Biało-Czerwonych. Zastąpi on Francuza Stephane'a Antigę. Zdaniem Świderka, każdy z trójki trenerów, którzy uczestniczyli w finałowej fazie konkursu, gwarantowali wysoki poziom.

"Wszyscy trzej mieli takie same szanse ze względu na swój profesjonalizm. Oczywiście, każdy z nich różnił się od innych, ale jeśli chodzi o warsztat, doświadczenie czy osiągnięcia, to gwarantowali oni dobry wybór. De Giorgi bardzo dobrze przedstawił swoją propozycję pracy z reprezentacją od tej strony czysto siatkarskiej, ale nie tylko. I być może to decydowało o jego wyborze" - powiedział asystent byłego selekcjonera Biało-Czerwonych Raula Lozano.

Świderek uważa, że znajomość polskich realiów przez De Giorgi'ego, który od półtora roku prowadzi Zaksę Kędzierzyn Koźle, nie musiała być decydującym atutem.

"Czasu do pierwszego zgrupowania reprezentacji mamy jeszcze bardzo dużo i obojętnie, który ze szkoleniowców objąłby reprezentację, to zdążyłby poznać zawodników i całe środowisko siatkarskie" - podkreślił.

Jak dodał, fakt, że Włoch nie prowadził dotąd drużyny narodowej, nie jest też żadnym minusem.

"Jego kontrkandydaci akurat mieli to doświadczenie. Z drugiej strony każda praca z zespołem, czy to jest klub, czy kadra, jest podobna od tej strony merytorycznej. Natomiast samo powoływanie zawodników, wpisywanie ich w swoją koncepcję, to umiejętność, którą musi błysnąć nowy trener" - zaznaczył.

De Giorgi do końca sezonu ligowego będzie łączyć funkcje trenera klubowego i reprezentacji. Zdaniem Świderka, można to spokojnie pogodzić, lecz będzie to od niego wymagać dużo więcej wysiłku.

"Zdecydowanie czeka go więcej pracy w tym okresie. To nie tylko prowadzenie klubu i przygotowywanie go do kolejnych spotkań, choć to już ma pewnie dobrze poukładane i może liczyć na pomoc asystentów. Sporo czasu będzie musiał poświęcić na "układanie" tej reprezentacji i myślenie o zawodnikach, których będzie chciał powołać" - zaznaczył.

Świderek, który pełni funkcję dyrektora Akademii Polskiej Siatkówki, kształcącej m.in. trenerów, żałuje, że do konkursu nie zgłosił się żaden z polskich szkoleniowców. Ostatnim Polakiem, który prowadził drużynę narodową był 12 lat temu Stanisław Gościniak.

"To może wynika z takiej pewnej nieśmiałości naszych trenerów, ale nie w tym sensie, że brakuje im odwagi. Szkoleniowcy zagraniczni pozornie gwarantują naszym prezesom, że zespół będzie prowadzony dobrze. To jest taka trochę polska mentalność, w myśl przysłowia, że cudze chwalicie, swego nie znacie. Jest trochę w tym mody i podejścia do tego, że co obce, to jest lepsze. Około 10 lat temu uważałem, że trenerzy zagraniczni dawali naszej siatkówce bardzo dużo. Ale teraz być może nadszedł już czas, że powinniśmy zacząć myśleć o naszych szkoleniowcach. Tu akurat dużą rolę mają do odegrania klubowi prezesi" - podsumował.