Mijający rok okazał się bardzo korzystny zarówno pod względem sportowym, jak i finansowym dla legionistów. Na stulecie sięgnęli oni po mistrzowski tytuł, zwyciężyli w krajowym pucharze, a także po przeszło dwudziestu latach awansowali do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Szczególnie ostatnie z wymienionych osiągnięć stanowiło pokaźny zastrzyk gotówki do kasy klubu, którego przyszłoroczny budżet szacuje się na rekordową sumę 250 milionów złotych.

 

Taką informację podał w wywiadzie dla "Super Expressu" współwłaściciel Legii Bogusław Leśnodorski.

 

- Trudno to policzyć, bo wpływy obarczone są kosztami. W piłce nieważne jest, ile się zarabia, tylko ile się wydaje. Można jednak założyć, że w 2017 roku będziemy mieli budżet wysokości 250 milionów złotych. Zimą do drużyny może dołączyć trzech lub czterech nowych zawodników - przyznał prezes.

 

O ile sam fakt wzrostu budżetu nie może dziwić, to skala postępu warszawian w aspekcie finansowym jest imponująca. Wystarczy przypomnieć, że w 2015 roku, na podstawie zestawienia przygotowanego przez firmę Deloitte, ich przychody wynosiły "zaledwie" 108 milionów złotych. Jeżeli prognozy znajdą potwierdzenie w rzeczywistości, to w 2017 roku suma ta będzie ponad dwa razy większa i wyniesie prawie tyle, ile łączny budżet pozostałych klubów występujących w Ekstraklasie.

 

Co więcej kwota może się jeszcze zwiększyć, bowiem dzięki ostatnim sukcesom, na Łazienkowską napływają oferty od potencjalnych nowych sponsorów strategicznych. W dodatku dzięki wygranej ze Sportingiem Lizbona Legia zagra na wiosnę w 1/16 finału Ligi Europy, w związku z czym ma szansę, aby zwiększyć jeszcze zarobki osiągnięte w europejskich rozgrywkach. Kasę "Wojskowych" w ostatnim czasie zasiliły trzy miliony euro uzyskane na przejściu Nemanji Nikolicia do Chicago Fire, a po cichu mówi się o tym, że w tym okienku transferowym z Legią mogą pożegnać się również: Bartosz Bereszyński, Michał Pazdan oraz Aleksandar Prijović.

 

Rekordowe przychody prawdopodobnie przełożą się na zakupy jakich mistrz Polski dokona w najbliższym czasie. Wiadomo, że trener Jacek Magiera chciałby zwiększyć konkurencję na pozycjach lewego obrońcy oraz napastnika, jednak możliwe są również inne wzmocnienia. Na początku lutego na Łazienkowską trafi 21-letni węgierski pomocnik Dominik Nagy, a ostatnio mówiło się o zainteresowaniu Michalem Durisem i Azdrenem Llullaku, jednak Leśnodorski zdementował te doniesienia.

 

- To chyba jakaś medialna gra menedżerska, bo ci piłkarze kompletnie nie zaprzątają naszej uwagi - powiedział prezes.

 

Pewne jest, że w kontekście rekordowych przychodów Legii jej kibice będą oczekiwać tej zimy prawdziwego transferowego hitu. Czy zarząd spełni ich oczekiwania? Dowiemy się już wkrótce.