Bereszyński o Ronaldo i Bale'u: Każdego da się zatrzymać

Piłka nożna
Bereszyński o Ronaldo i Bale'u: Każdego da się zatrzymać
fot.PAP
Bartosz Bereszyński walczył z Cristiano Ronaldo i wrócił z tych pojedynków z tarczą.

Bartosz Bereszyński jesienią toczył naprawdę ciężkie pojedynki w Lidze Mistrzów. Grał przeciwko Cristiano Ronaldo i Garethowi Bale'owi, skrzydłowym Borussii Dortmund czy Sportingu. Jak wspomina tamte mecze? Co mówi o ewentualnym transferze?

Łukasz Majchrzyk: W lutym czekają Legię starcia z Ajaksem. Będziesz na pierwszej linii frontu, ale skrzydłowi z Amsterdamu: Bertrand Traore, Anwar El Ghazi czy Amin Younes po pojedynkach z Cristiano Ronaldo czy Garethem Bale'em chyba nie robią na tobie wrażenia?

Bartosz Bereszyński: Z jednej strony to prawda, ale z drugiej strony każdy z tych zawodników jest inny i taki El Ghazi za dwa, trzy miesiące w meczach z nami może być w lepszej formie niż był jesienią Ronaldo. Może być ciężej go zatrzymać niż Cristiano w Warszawie czy w Madrycie. To są zawodnicy na takim poziomie, że cały mecz może im nie iść, a nagle zrobią dwie, trzy fajne akcje, strzelą dwa gole i ustawią spotkanie. Nie można sobie pozwolić nawet na moment dekoncentracji.

Jak się kryje takich skrzydłowych jak Ronaldo czy Bale? Trzeba się trzymać podstawowych zasad, tego, czego się nauczyłeś? Czy raczej trzeba improwizować, bo oni zawsze mogą wymyślić coś niestandardowego?

Oni bazują na swojej technice i szybkości. Sekunda nieuwagi wystarczy, że Ronaldo czy Bale cię miną i już ich nie dogonisz. Koncentracja jest najważniejsza. Do każdego zawodnika trzeba się inaczej przygotować, obejrzeć materiał wideo, jakie ma ruchy, w którą stronę częściej próbuje mijać. W ich grze bardzo ważny jest balans ciała nawet wtedy, kiedy nie mają piłki przy nodze. Jeżeli piłka stoi to Bale czy Ronaldo mogą sobie "balansować", ale jeżeli piłka jest w ruchu to wtedy jest dużo trudniej?

Kiedy Ronaldo przyspieszył to z trudem dotrzymywałeś mu kroku?

Na dystansie dwóch, trzech metrów może ze mną wygrać, ale jeżeli będę dobrze ustawiony, to nawet taki rywal musi najpierw mnie minąć. Jeżeli będę trzymał linię, to on przecież też nie będzie mógł być za moimi plecami. Jeżeli wystartujemy razem, to na pewno będzie mi ciężko, ale jeśli koledzy będą mnie asekurować, to musi sobie poradzić z dwoma zawodnikami. Nawet, kiedy brakował mi pół metra, to nadciągał drugi kolega i nie mógł nic zrobić.

Starałeś się siedzieć mu na plecach, czy raczej zostawiałeś mu metr, żeby mieć trochę zapasu?

Wszystko zależało od konkretnej sytuacji. Jeżeli był tyłem, to nie można mu było pozwolić się obrócić, bo wtedy był najgroźniejszy. Jeżeli nabiegasz razem z nim na piłkę, to musisz być nisko na nogach, zachować pewien dystans. Nie wolno reagować na każdy jego balans ciała, bo jeżeli cię rozbuja, to mają taką koordynację ruchów, że wyprowadzą cię w pole. Trzeba być cały czas dobrze ustawionym: czasami zostawiać trochę dystansu, a czasami siedzieć na plecach.

Każdego rywala da się skutecznie pokryć?

Nie ma ludzi, których nie da się zatrzymać, tylko trzeba być skoncentrowanym i trzeba się dobrze przygotować do meczu. Teoria w takich pojedynkach jest istotna.

Pomówmy o tobie, bo Legia weszła na wyższy poziom. Kilka lat temu mówiło się o transferze do Benfiki. Gdyby dzisiaj taki klub jak Benfica zgłosił się po ciebie, to opłaca się odchodzić z Legii?

To jest bardzo ciężkie pytanie. Benfica to jest znana marka, w czołówce, a Legia dąży do tego, żeby się w takim miejscu znaleźć. To, że my awansowaliśmy w tym roku do Ligi Mistrzów nie daje nam gwarancji, że będziemy co roku tam występować. Musimy najpierw zdobyć mistrzostwo Polski. Są zespoły, które co roku grają w elicie. Są ligi lepsze niż nasza ekstraklasa i tam każdy mecz może być "meczem w Lidze Mistrzów". Spójrzmy na ligę angielską, włoską, niemiecką, francuską. Tam się toczy pojedynki, które uczą cię bardzo dużo. Do tego, żeby się rozwijać, trzeba grać na najwyższym poziomie co tydzień.

Ty też marzysz o lidze angielskiej?

Mam swoje marzenia i Premier League jest w tych marzeniach bardzo wysoko. Od zawsze uwielbiałem oglądać ligę angielską i wyobrażałem sobie, jak by to było tam występować. To jest liga, w której siebie widzę. Zawsze ją szanowałem i lubiłem. To jest najlepsza liga na świecie.

 

Czy gdyby dzisiaj nie wyszedłby transfer do, powiedzmy, takiej Benfiki, to miałbyś czego żałować, skoro Legia radzi sobie w Lidze Mistrzów?

 

Grać w Benfice to marzenie każdego piłkarza. Myślę, że liga portugalska to liga bardzo ciężka dla obrońców, bo grają tam bardzo szybcy i dobrzy technicznie skrzydłowi, którzy potem są sprzedawani za grube miliony. Tam się rodzą talenty. Nie wiem, czy tamta liga i tamten klub byłyby dla mnie w tym momencie najlepsze. Jeżeli miałbym dwa, trzy kluby na podobnym poziomie do wyboru, to bym się zastanawiał. Ale jeżeli zgłasza się po ciebie tak wielka marka jak Benfica (i tylko ona), to chyba nie ma co się zastanawiać.

Łukasz Majchrzyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze