TSV - siatkarska niespodzianka z Sanoka

Siatkówka
TSV - siatkarska niespodzianka z Sanoka
fot. T. Sowa/tsvsanok.pl

Jeszcze kilka miesięcy temu grali na parkietach II ligi, a już wkrótce zmierzą się z czołową ekipą PlusLigi w walce o ćwierćfinał Pucharu Polski. Siatkarze TSV Sanok rok 2016 z pewnością mogą zaliczyć do udanych.

Sanok kojarzy się kibicom przede wszystkim z hokejem na lodzie. Choć w obecnym sezonie hokeiści z grodu Grzegorza nie zostali - z przyczyn organizacyjnych - zgłoszeni do  rozgrywek PHL, sympatycy tej dyscypliny sportu z pewnością liczą na odrodzenie pogrążonego w marazmie klubu, w przeszłości dwukrotnego mistrza kraju.

 

Sanocka siatkówka przez lata była w cieniu hokeja, choć tradycje tej dyscypliny sięgają połowy XX wieku, a tamtejsi siatkarze odnieśli w przeszłości wiele sukcesów. Największym było zdobycie w 1969 roku tytułu mistrza Polski juniorów przez drużynę MKS Zryw. Podopieczni trenerki Wandy Lichnowskiej - byłej reprezentantki Polski - sensacyjnie wygrali wówczas w finale z Pałacem MDK Warszawa 3:2. Kilku zawodników z tamtej drużyny zaistniało później w ekstraklasie, choćby Krzysztof Kosim - w latach siedemdziesiątych podpora wielkiej Resovii, czy Wojciech Domagała, który trafił do Płomienia Milowice.

 

Tradycje sanockiej siatkówki kontynuuje  - założony w 2004 roku - klub TSV (Towarzystwo Sportowe Volleyball). Rok 2016 był dla drużyny z grodu Grzegorza niezwykle udany. W maju siatkarze TSV po raz pierwszy w historii wywalczyli awans na zaplecze PlusLigi, a w grudniu awansowali do 1/8 finału Pucharu Polski. W walce o ćwierćfinał zmierzą się z przedstawicielem ekstraklasy - Cerrad Czarnymi Radom.

 

–  Bazujemy  głównie na młodych zawodnikach, również tych szkolonych u nas. Klub istnieje już kilkanaście lat i od zawsze prowadziliśmy drużyny młodzików i kadetów, dlatego tej młodzieży nie brakuje. Gdy pojawią się jakieś talenty, to najczęściej idą do Resovii, gdzie zasilają drużynę juniorów, część z nich wraca później do Sanoka. W tej chwili, w składzie pierwszej drużyny mamy trzech wychowanków. Większość pozostałych zawodników to młodzi ludzie z naszego regionu, np. z Jasła, Strzyżowa czy Sędziszowa Małopolskiego – mówi  w rozmowie z Polsatsport.pl prezes TSV Wiesław Pietryka.

 

Drużyna z Sanoka w imponującym stylu wywalczyła w ubiegłym sezonie awans do I ligi, ale mecze na tym szczeblu rozgrywek są dla siatkarzy TSV ciężkimi przeprawami. Początek sezonu w ich wykonaniu nie był imponujący:  4 zwycięstwa - 9 porażek, co daje aktualnie ósme miejsce w tabeli.

 

– Płacimy frycowe, bo jednak gros naszych zawodników ma co najwyżej staż drugoligowy. Kilka spotkań przegraliśmy 2:3 i w decydujących momentach zabrakło nam sportowego cwaniactwa, obycia na tym szczeblu rozgrywek. W ten sposób pogubiliśmy trochę punktów. Ta sytuacja nie dotyczy tylko zawodników, również my - jako zarząd - dopiero zbieramy doświadczenie na tym poziomie. Trzeba też dodać, że naszych siatkarzy trapią również kontuzje, na czterech przyjmujących, obecnie dwóch może grać  –  tłumaczy prezes.

 

Patrząc na ligowe wyniki TSV trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. W czterech spotkaniach sanoccy siatkarze przegrali po zaciętych tie-breakach, przy braku szczęścia, zimnej krwi i doświadczenia w decydujących momentach.  W starciu z AGH Kraków we własnej hali  ulegli w tie-breaku 13:15. W meczu ze Stalą AZS Nysa prowadzili 2:1 w setach, by w czwartym - w którym mieli dwie piłki meczowe - przegrać 27:29, a w piątym... 19:21! W meczu z SKS Hajnówka przegrywali 0:2, zdołali odwrócić losy meczu, w czwartej partii rozbili rywali 25:12, by w tie-breaku ulec 18:20, znów mając w górze piłki meczowe... Wreszcie pierwszy mecz rundy rewanżowej przeciwko AGH Kraków, znów zacięty tie-break i znów przez podopiecznych trenera Krzysztofa Frączka przegrany, tym razem 14:16.

 

– Naszym celem jest awans do fazy play-off, czyli miejsce w pierwszej ósemce po fazie zasadniczej. Jesteśmy drużyną, która w każdym meczu stara się pokazywać z jak najlepszej strony. W spotkaniach z faworytami, z ekipami z góry tabeli, mieliśmy bardzo ciężkie przeprawy. Widać było różnicę w poziomie, doświadczeniu. Z pozostałymi rywalami toczyliśmy wyrównaną walkę w każdym spotkaniu. Miejmy nadzieję, że druga część sezonu w naszym wykonaniu będzie lepsza i uda się nam do tych play-offów awansować  –  twierdzi środkowy Tomasz Kusior, jeden z najbardziej doświadczonych graczy TSV, który w przed laty, w barwach Asseco Resovii zdobywał medale mistrzostw Polski.

 

Znacznie lepiej siatkarze z Sanoka radzili sobie jesienią w rozgrywkach Pucharu Polski. Pokonali kolejno AGH Kraków (3:0), KPS Siedlce (3:1), Lechię Tomaszów Mazowiecki (3:1) i zameldowali się (wraz z innym I ligowcem - Stal AZS PWSZ Nysa) w 1/8 finału.

 

 

Na tym etapie czeka już na nich znacznie trudniejszy rywal. Siatkarze TSV 4 stycznia podejmą we własnej hali  Cerrad Czarnych Radom, a możliwość konfrontacji w meczu o stawkę z drużyną z PlusLigi będzie wielkim wydarzeniem dla klubu. Choć siatkarze z Sanoka znają swoje miejsce w szeregu, zapowiadają zaciętą walkę z faworytem.

 

– Spróbujemy podjąć walkę, ale mamy świadomość, że jest to drużyna obecnie ze środka tabeli ekstraklasy. Zdajemy więc sobie sprawę, że będzie bardzo ciężko. Myślę, że grając u siebie chłopaki tanio skóry nie sprzedadzą  –  twierdzi prezes Pietryka.

 

– Nastroje w drużynie są bardzo pozytywne. Ciężko pracowaliśmy, by dojść do tego etapu rozgrywek i spotkanie przed własną publicznością z drużyną z PlusLigi będzie dla nas nagrodą za ten wysiłek. Zdajemy sobie oczywiście sprawę, że faworytem nie jesteśmy, ale będziemy starali się pokazać z jak najlepszej strony. Będzie to niewątpliwie święto siatkówki w Sanoku. Z tego co mi wiadomo, bilety na to spotkanie rozeszły się już w pierwszym dniu, jeśli chodzi o nasze standardowe trybuny. Zostały jedynie miejsca na dostawianych krzesełkach. To też świadczy o tym, że siatkówka w Sanoku jest popularna i zainteresowanie naszym klubem z roku na rok się zwiększa  –  uważa Tomasz Kusior.

 

 

Mobilizacją dla siatkarzy TSV, a przestrogą dla ekipy z Radomia niech będzie historia sprzed dekady, gdy do Sanoka - na mecz Pucharu Polski z miejscową Stalą - przyjechali piłkarze mistrza Polski - Legii Warszawa i sensacyjnie przegrali w starciu z trzecioligowcem 1:2. Co prawda w siatkówce ogranie zdecydowanego faworyta wydaje się jeszcze trudniejsze, niż w piłce nożnej, ale gospodarze z pewnością nie oddadzą tego meczu bez walki.

 

Jak sukcesy siatkarzy wpłynęły na zainteresowanie sanockich kibiców siatkówką?

 

–  Hokeja w tym roku w Sanoku nie ma, można więc powiedzieć, że kibice zostali na lodzie, jeśli chodzi o możliwość wyboru dyscyplin, które są rozgrywane na wysokim poziomie.  Na naszych meczach hala jest przeważnie wypełniona w osiemdziesięciu - dziewięćdziesięciu procentach. Mamy swoich stałych kibiców, a po awansie do pierwszej ligi na trybunach pojawili się nowi sympatycy. Zainteresowanie siatkówką przekłada się również na wzrost liczby młodzieży, która rozpoczyna treningi w naszym klubie  –  twierdzi Tomasz Kusior.

 

Działacze TSV nie spoczywają na laurach, chcą dalej rozwijać klub, zarówno jeśli chodzi o pierwszą drużynę, jak i o szkolenie młodych talentów:

 

–  Chcielibyśmy utrzymać poziom pierwszoligowy, przetrzeć się w tych rozgrywkach, utrzymać się tu na dłużej i nabrać doświadczenia, zarówno pod względem sportowym, jak i organizacyjnym. Ważny jest też rozwój drużyn młodzików i kadetów, które rywalizują w swych kategoriach wiekowych z zupełnie dobrymi wynikami. W lidze wojewódzkiej rywalizujemy jak równy z równym z Resovią. Mamy perełkę - panią trener Dorotę Kondyjowską, pięciokrotną mistrzynię Polski w siatkówce plażowej. Rodzą się nam kolejne młode talenty, mamy dwóch zawodników w młodzikach w kadrze wojewódzkiej, jednego w reprezentacji Polski kadetów, tak więc to nasze szkolenie przynosi jakieś owoce  –  zdradza plany na przyszłość prezes Pietryka.

 

1/8 finału Pucharu Polski siatkarzy (4 stycznia):

Onico AZS Politechnika Warszawska – Effector Kielce (godzina 16.00)
Asseco Resovia Rzeszów – Indykpol AZS Olsztyn (16.30)
TSV Sanok – Cerrad Czarni Radom (18.00)
Jastrzębski Węgiel – BBTS Bielsko-Biała (18.00)
Cuprum Lubin – Espadon Szczecin (18.00)
PGE Skra Bełchatów – GKS Katowice (18.00)
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – MKS Będzin (18.30)
Stal AZS PWSZ Nysa – Lotos Trefl Gdańsk (19.00)

1/4 finału:

ZAKSA/MKS Będzin – Onico AZS Politechnika/Effector
TSV Sanok/Cerrad Czarni – Jastrzębski Węgiel/BBTS
Asseco Resovia/Indykpol AZS – Stal AZS PWSZ/Lotos Trefl
Cuprum/Espadon – PGE Skra/GKS Katowice

Robert Murawski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze