Arsenal w Nowy Rok na własnym stadionie nie przegrał od 32 lat. Także i na początku 2017 roku  ”Kanonierzy” byli zdecydowanym faworytem w starciu z Crystal Palace. Fatalne wyniki ”Orłów”, osiem porażek w jedenastu meczach poskutkowały dopiero  17. miejscem w lidze. Sytuację ekipy z Selhurst Park miał poprawić nowy trener Sam Allardyce.

 

Przez pierwsze minuty Arsenal zgodnie z planem długo utrzymywał się przy piłce. Podopieczni  Arsene’a Wengera tworzyli sobie okazje i można było się spodziewać, że bramki wkrótce wpadną. Nikt ze zgromadzonych na Emirates Stadium nie przypuszczał jednak, jak przepiękny, niemożliwy wręcz gol otworzy ten mecz. Kapitalnie wyprowadzony kontratak ”Kanonierów” zakończył cudownym golem piętką, (tzw. scorpion kick) Olivier Giroud. Francuz zabawił się poniekąd w specjalistę od takich trafień Zlatana Ibrahimovicia.

 

Gospodarze nie poprzestali na jednobramkowym prowadzeniu i cały czas nacierali na bramkę Wayne’a Hennessey’a. W 56. minucie podwyższył Alex Iwobi i Arsenal mógł uspokoić boiskową sytuacje. Goście spróbowali swojego szczęścia, ale na posterunku zazwyczaj był Petr Cech. "Kanonierzy" spokojnie dowieźli wynik do końca i awansowali na 3. miejsce w tabeli Premier League.

 

Arsenal - Crystal Palace 2:0 (1:0)

 

Bramki: Giroud 17', Iwobi 56'

 

Arsenal: Cech – Bellerin, Gabriel, Koscielny, Monreal – Iwobi (Oxlade-Chamberlain 77’), Elneny (Coquelin 72’), Xhaka, Sanchez, Perez  (Ramsey 72’)– Giroud.

 

Crystal Palace: Hennessey – Kelly, Dann, Tomkins, Ward – Towsend (Lee Chung-Yong 71’), Flamini, Puncheon, Cabaye (Mutch 65’), Zaha - Benteke (Campbell 77’).