Ten konkurs trzeba było, po prostu, przetrwać. Po serii próbnej, w której Kamil Stoch upadł i uszkodził sobie bark, nie było wiadomo, czy w ogóle występuje w Innsbrucku. Jakby tego było mało, na skoczni, oprócz umiejętności, trzeba było mieć w środę szczęście i trafić na warunki, które przynajmniej nie przeszkodzą w oddaniu dobrego skoku.

 

Stefan Hula miał pecha, kilka razy siadał na belce startowej, był z niej zdejmowany, aż w końcu dostał pozwolenie na start, to przeleciał tylko 100,5 metra. Problemy miał, m.in. świetny Słoweniec Domen Prevc, a skorzystał na podmuchach choćby Włoch Sebastian Colloredo, którego w środę rano jeszcze nikt nie umieściłby na 9. pozycji w konkursie w Innsbrucku. Jeszcze większą sensacją było trzecie miejsce Rosjanina Jewgienija Klimowa, który przeleciał aż 127 metrów.

 

Swoje "okno wietrzne" najlepiej wykorzystał Daniel-Andre Tande, który skoczył aż 128, 5 metra. Forma Norwega ostatnio mocno poszybowała do góry, wygrał zawody w Garmisch-Partenkirchen i nagle stał się głównym kandydatem do wygrania Turnieju Czterech Skoczni.

 

Kamil Stoch, obolały po upadku w serii próbnej, skoczył tyle, ile mógł. Uzyskał 120,5 metra i po pierwszej serii zajmiował czwartą pozycję. Nie widać było na jego twarzy uśmiechu - nie wiadomo, czy po tym, jaką odległość uzyskał, czy z powodu bólu, który mógł mu dokuczać w trakcie startu? Dobrze spisali się też inni Polacy. Maciej Kot był szósty (121 m), a Piotr Żyła siódmy (ex aequo z Manuelem Fettnerem) po skoku na 121 m.

 

Najgroźniejszy rywal Stocha, czyli Austriak Stefan Kraft zajął dopiero 18. miejsce i to jest największa niespodzianka tego konkursu. Austriacy bardzo liczyli na jego zwycięstwo. Zawodnik gospodarzy długo siedział na belce startowej, czekając na najlepsze możliwe warunki, ale skacząc w parze ze Stochem, uzyskał ledwie 116 m. Pewnie spory wpływ na jego wynik miała grypa żołądkowa, która dopadła austriacką reprezentację (z udziału w TCS wycofał się m.in. Michael Hayboeck).

 

Po trzech konkursach liderem klasyfikacji generalnej TCS jest Tande, ale Stoch ma do niego tylko 1,7 pkt straty i wszystko rozstrzygnie się na skoczni w Bischofshofen. Wprawdzie w ostatnich latach regułą było to, że kto prowadził po Innsbrucku, ten wygrywał cały Turniej, ale wyników z pierwszego austriackiego konkursu nie można uważać za miarodajne. Tande nie jest zwycięzcą przypadkowym, ale na pewno w normalnych warunkach Stoch mógłby skoczyć dużo dalej. Teraz pozostaje mieć nadzieję, że fizjoterapeuci polskiej kadry postawią lidera polskiej kadry na nogi.

 

Wyniki konkursu w Innsbrucku (1 seria):

 

1. Daniel-Andre Tandre    125,7 pkt (128,5 m)
2. Robert Johansson    123,1 (133)
3. Jewgienij Klimow    119,1 (127)
4. Kamil Stoch    117,4 (120,5)
5. Andreas Stjernen    117,1 (122,5)
6. Maciej Kot     117 (121)
7. Manuel Fettner     116,7 (120)
-. Piotr Żyła    116,7 (121)

 

Klasyfikacja generalna Turnieju Czterech Skocznie po 3 konkursach:

 

1. Daniel-Andre Tandre    710,3
2. Kamil Stoch    708,6
3. Stefan Kraft     693,7
4. Piotr Żyła     686,7
5. Manuel Fettner     671,1
6. Markus Eisenbichler     669,0
7. Maciej Kot    665,5