Nastroje w polskich szeregach po porażce z Hiszpanią 20:30 nie mogły być najlepsze, choć sami gracze i Tałant Dujszebajew podeszli do spotkania w czysto szkoleniowy sposób. Z Katarem lepsza miała być przede wszystkim gra reprezentacji Polski, która do hiszpańskiego Irun udała się w bardzo odmłodzonym składzie. Kibice liczyli także na dużo lepszy wynik, który mógłby choć w minimalnym stopniu optymistycznie napawać przed mistrzostwami świata we Francji, które Polacy zainaugurują już 12 stycznia pojedynkiem z Norwegią.

W starciu z Katarem podobać mogła się przede wszystkim gra z kontry naszej kadry, która w ten sposób zdobyła aż 11 z 25 wszystkich bramek. Polacy często przechwytywali niecelne podania rywala, a do szybkiego ataku najlepiej biegali oczywiście skrzydłowi Mateusz Jachlewski i Michał Daszek. Co ciekawe nasze skrzydła są najmniej zmienione w porównaniu do igrzysk olimpijskich w Londynie, bowiem w szeregach kadry brakuje jedynie Adama Wiśniewskiego.

Nie tak dobrze wyglądała już postawa Polaków na rozegraniu, a przy pomocy rzutów z 9. metra nie udało nam się zdobyć ani jednej bramki w pierwszej połowie spotkania! Dopiero w drugiej części meczu doświadczonego Danijela Saricia kilka razy zaskoczyli Tomasz Gębala czy Paweł Niewrzawa. Po pierwszej części Biało-Czerwoni przegrywali jednak 11:15, a była to głównie zasługa przespanych kilku minut, w których straciliśmy aż 5 goli z rzędu.

Po przerwie między słupki wszedł jednak Adam Malcher, który od początku spisywał się o niebo lepiej niż broniący w pierwszej połowie Adam Morawski. Jego świetne obrony napędzały nie tylko kolejne ataki naszych szczypiornistów, ale też jego kolegów w obronie, którzy zaliczyli kilka efektownych bloków (w całym meczu 5 zablokowanych rzutów). Wreszcie po rzucie przez pół boiska do pustej bramki Łukasz Gierak wyprowadził naszą reprezentację na prowadzenie 21:20.

W tym momencie rozpoczął się jednak kolejny zły okres w grze Polaków, którzy od 49. do 57. minuty tylko raz trafili do siatki rywala. Katarczycy wrecz przeciwnie - wykorzystali słabość naszych piłkarzy ręcznych, którzy popełniali proste straty. Szybkie kontry, a także zaskakujące rzuty Raphaela Capote sprawiły, że rywale odzyskali prowadzenie i doprowadzili wynik do stanu 26:22... Podpopiecznych Tałanta Dujszebajewa stać jeszcze było na trzy gole z rzędu, ale był to tylko ich łabędzi śpiew. Warto na koniec zaznaczyć, że obecna reprezentacja Kataru znacząco różni się od tej, która zajęła drugie miejsce na MŚ 2015. Z filarów tamtej kadry (tzn. zawodników "ściągniętych" z zagranicy) ostali się jedynie wspomniani Sarić i Capote oraz wiekowy już Bertrand Roiné.

W niedzielę, w ostatnim meczu turnieju w Irun, zagramy z Argentyną.

 

Polska – Katar 25:26 (11:15)

 

Polska: Malcher, Morawski, Kornecki – Chrapkowski, Jurkiewicz, Jachlewski, Walczak, T.Gębala, M.Gębala, Daszek, Krajewski, Przybylski, Łyżwa, Niewrzawa, Daćko, Gierak.