W tych dwóch zdaniach nie ma jednak żadnej sprzeczności. Członkom Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego nie wolno głosować na swój kraj. Szewińska deklaruje jednak, że jeśli kandydatura będzie poważna, to na pewno będzie ją wspierać.

 

- Była duża szansa, jeśli chodzi o 2022 rok, gdy Kraków był kandydatem razem ze Słowacją. Na pewno kandydowanie do organizowania igrzysk wymaga dużo przygotowań. Jeszcze trochę czasu jest. Będę się cieszyła, gdyby takie igrzyska trafiły do Polski, choć sprawa nie jest łatwa - mówi Szewińska.

 

Na razie o chęci kandydowania poinformowały władze samorządowe.

 

"Karpacz i Szklarska razem. Wlatujemy w 2030" - napisał w poniedziałek wieczorem na Facebooku burmistrz Szklarskiej Poręby. Mirosław Graf dołączył do tego fotomontaż lecącego orła z nartami do skoków.

 

Rozmowy - także z Czechami - trwają już podobno od półtora roku.  Jest już nawet ustalone, które miejscowości będą gościć konkretne dyscypliny. I tak Szklarska Poręba miałaby zorganizować biathlon, biegi oraz biegi do kombinacji, Karpacz - saneczkarstwo i bobsleje, skoki odbyłyby się w Harrachowie, a konkurencje alpejskie głównie w czeskim Szpindlerowym Młynie.

 

Najważniejszym pytaniem pozostaje jednak kwestia finansowa. Na zorganizowanie polskiej części igrzysk potrzebnych jest, według pomysłodawców, 15 mld złotych. Samo przygotowanie kandydatury ma pochłonąć ok. 250 mln złotych.