Biegać po zasłonach, zgłaszać się po piłkę i trafiać za trzy punkty. Proste? Michał Chyliński uczynił z tej umiejętności atut, który zaprowadził go do reprezentacji Polski, pozwolił zdobywać mistrzostwa i wyjechać do Bundesligi, chociaż tam akurat, sobie nie poradził, bo kiedy wyjeżdżał, to leczył kontuzję (przez co nie zagrał w reprezentacji na mistrzostwach Europy), a Telekom Baskets Bonn zanotował serię porażek, która rzadko się zdarza. Kiedy przyszła zima i trzeba było dokonywać zmian w składzie, Polak stał się kozłem ofiarnym. Rozwiązano z nim kontrakt, chociaż w Bundeslidze rozegrał tylko siedem spotkań (zdobywał średnio 4,1 pkt).

 

Przez chwilę pozostawał bez pracy, ale szybko znaleźli się na niego chętni. Wymieniano Polski Cukier Toruń, Stelmet Zielona Góra, Energę Czarnych Słupsk, czy oczywiście PGE Turów Zgorzelec, w którym Chyliński grał przez kilka lat. Zawodnik wybrał jednak Anwil Włocławek, bo jak mówił w rozmowie z Polsatsport.pl, ważne było m.in. to, że w klubie miał zostać trener Igor Milicić i była gwarancja kontynuacji pracy.

 

Obserwowałem jak Anwil gra: jest dużo ruchu, zasłon, biegania. To jest coś, w czym zawsze się czułem dobrze. Klub ma podpisaną umowę z miastem na kolejne dwa lata, jest prezydent, który bardzo wspiera koszykówkę. Są takie czasy, że trzeba szukać klubów stabilnych i chcą działać według dłuższego planu.

 

Chyliński wymienił jeszcze perspektywę gry w europejskich pucharach, ale to się na razie nie spełniło - może w przyszłym sezonie, w Basketball Champions League?

 

Początki gry w Anwilu nie były łatwe, zwłaszcza że na początku 2016 roku przyplątała się jeszcze choroba, przez którą Chyliński, zamiast trenować, leżał w łóżku z gorączką. Mecz z Polskim Cukrem Toruń (liderem tabeli) pokazał jednak, że Chyliński może być znowu gwiazdą PLK.

 

Zagrał kapitalnie w prestiżowym, derbowym spotkaniu. Po każdym jego celnym rzucie Hala Mistrzów podrywała się do dopingu. Trafił 7 z 11 rzutów za trzy punkty (63 proc. skuteczności!), z czego sześć celnych prób miał w czwartej kwarcie spotkania.