Legię stać na Kubę? Kubę stać na Legię?

Piłka nożna
Legię stać na Kubę? Kubę stać na Legię?
fot. PAP

Jeszcze niedawno transfer – czy nawet tylko wypożyczenie - takiego piłkarza jak Kuba Błaszczykowski byłoby dla Legii utopią. Jednak po raz pierwszy w historii budżet mistrza Polski jest większy niż ostatniego klubu Bundesligi (53 miliony euro Legii i 41,5 miliona Darmstadt). Dla Kuby Legia to szansa na nowe, piłkarskie życie – przed Mundialem 2018.

Czy Legię Warszawa stać na Jakuba Błaszczykowskiego? Z punktu widzenia finansowego z trudem, ale jednak stać. Z punktu widzenia sportowego – jak najbardziej. Przecież 31-letni zawodnik jest zbyt ambitny, aby siedzieć na ławce rezerwowych Wolfsburga. Błaszczykowski w pół roku może zdobyć mistrzostwo Polski – o co wcale nie będzie tak łatwo, a także może się pokazać w Lidze Europy. Do tego może w formie stawić się na dwa arcyważne mecze reprezentacji Polski w walce o Mundial 2018 – marcowy z Czarnogórą i czerwcowy z Rumunią.

Nie ma już Allofsa i Heckinga, którzy sprowadzili Kubę

W Wolfsburgu jest nowy dyrektor sportowy, 38-letni Olaf Rebbe. Nie jest łatwo brać na siebie odpowiedzialność po takich nazwiskach, jak Felix Magath, Armin Veh, Dieter Hoeness, czy Klaus Allofs. Jednak Rebbe jest świetnie przygotowany. Przez lata praktykował – w różnych rolach - w Werderze Brema, skąd trzy razy otrzymywał propozycję z Schalke Gelsenkirchen. W 2012 roku zdecydował się na odejście – za Klausem Allofsem do Wolfsburga. W Dolnej Saksonii szybko otrzymał szansę jako szef sportu w zespole „Wilków”, odpowiadając zarówno za współpracę z pierwszą drużyną, jak i narybek. Po zwolnieniu Allofsa z funkcji menedżera, klub postanowił zaufać Rebbe, który zapewne po swojemu ukształtuje kadrę Wolfsburga.  Rebbe w tym zakresie będzie współpracował z Valerianem Ismaelem, 41-letnim szkoleniowcem, który w końcu października 2016 roku objął zespół po Dieterze Heckingu.  

To właśnie Hecking był wielkim zwolennikiem Błaszczykowskiego. Po finałach EURO 2016 namówił Allofsa, aby sfinalizował transfer Polaka z Borussii Dortmund. „Wilki” zapłaciły za Kubę 5 milionów euro. Sam zawodnik otrzymał 3-letni kontrakt. Już w Borussii zarabiał ponad 3 miliony euro rocznie. Zapewne podobne zarobki otrzymał w mieście, w którym znajduje się światowa siedziba koncernu Volkswagen.

Błaszczykowski - za Heckinga i Isamaela -  zagrał dla Wolfsburgu 12 meczów ligowych i 2 w Pucharze Niemiec. Kilka z tych spotkań zaliczył na prawej obronie. Przed Świętami Bożego Narodzenia występował już tylko jako zmiennik – zaliczył 2 minuty z Eintrachtem i 8 minut z Borussią Moenchengladbach. Polak nie błyszczał – w całej rundzie zabrakło gola i asysty. Co jednak nie znaczy, że Błaszczykowskiego nie stać na porywające mecze. Krytyków i wątpiących już raz uciszył świetną grą na francuskim EURO.

Dziennikarz fachowego magazynu „Kicker”, Thomas Hiete był na obozie treningowym „Wilków” w La Mandze. - Kuba początkowo był chory, stąd ma jeszcze trudniejszą sytuację, jeśli chodzi o miejsce w składzie – relacjonuje – Przed nim na prawej stronie pomocy są Daniel Caligiuri i Vierinha. Trudno mi również wyobrazić sobie, aby konkurował na prawą stronę obrony, gdzie szansę otrzyma Paul Seguin. Wydaje mi się, że Kuba zawsze jest zamknięty w sobie, ale w ostatnich dniach wydawał się jeszcze bardziej przygaszony.

Ismael: „Dalej biorę pod uwagę Kubę, ale...”

Hiete po ukazaniu się informacji, że Legia jest zainteresowana Błaszczykowskim, rozmawiał z Ismaelem. Francuz powiedział „Kickerowi”: - Nic nie słyszałem, żeby Kuba miał odejść. Dalej biorę go pod uwagę. Jednak do 31 stycznia jeszcze wiele może się zdarzyć...


Acha, czyli „bierze pod uwagę”, ale „jeszcze wiele może się zdarzyć”. Z końcem stycznia zamknięte zostanie okno transferowe w Niemczech, ale w Polsce dalej będzie otwarte. Prezes Legii Bogusław Leśnodorski - w rozmowie z Przemysławem Iwańczykiem - wskazuje, że wypożyczenie Błaszczykowskiego może się zdecydować dopiero w lutym. To rozsądne, bo 89-krotny reprezentant Polski będzie wiedział, jakie ma szanse u Ismaela. Bundesliga wraca do gry na dniach - 21 stycznia Wolfsburg zmierzy się z HSV, 28 stycznia podejmuje Augsburg, a 4 lutego jedzie do Kolonii.

I na koniec aspekt finansowy. Wypożyczenie jest możliwe - Legia udowodniła to już w przypadku Artura Jędrzejczyka, który chciał się odpowiednio przygotować do finałów EURO 2016. Czy kupno Błaszczykowskiego wchodzi w grę? Suma – jak na polską ligę - byłaby gigantyczna (Wolfsburg chciałby odzyskać przynajmniej część zainwestowanych pieniędzy – 2, może 3 miliony euro). Pensja Kuby również byłaby rekordowa. Dotychczasowa gaża Jędrzejczyka – 800 tysięcy euro za sezon – zostałaby pobita i to znacząco. Jednak kto wie, czy dla byłego kapitana reprezentacji Polski nie byłoby pożyteczne – a zarazem ciekawe - zagrać przy Łazienkowskiej do finałów Mundialu 2018. A później zawsze można poszukać „kontraktu życia” - na sam koniec kariery – w Chinach, krajach arabskich, czy USA...

Finanse Legii pozwalają wypożyczyć – a nawet transferować - Błaszczykowskiego

Legia Warszawa deklaruje budżet na poziomie 230 milionów złotych - 53 milionów euro. Co oznacza, że po raz pierwszy w historii mistrz Polski wyprzedził – jeśli chodzi o finanse - przynajmniej jeden klub Bundesligi. W sezonie 2015/2016 najniższy budżet miał Darmstadt – 41,5 miliona euro. Przedostatni pod względem finansów klub Bundesligi – Ingolstadt - to już 54,3 miliona, a Hannover 96 – 74,6 miliona. Z kolei VfL Wolfsburg dysponuje czwartym budżetem w niemieckiej lidze – 240 milionami euro (podczas gdy Schalke 264,5 mln, Borussia Dortmund 376,3 mln, a Bayern aż 626,8 mln). Cała Bundesliga może się pochwalić obrotem finansowym przekraczającym 3 miliardy euro, podczas gdy Ekstraklasa w obrocie miała rocznie trochę ponad 100 milionów euro. Teraz dzięki przychodom Legii z Ligi Mistrzów zapewne obrót finansowy ESA skoczy do 130 milionów euro. Jednak grubo ponad jedną trzecią tego budżetu stanowią finanse Legii...

Finanse Legii pozwalają dziś wypożyczyć – a może nawet transferować – Błaszczykowskiego. Jednak co z wypowiedzią samego Kuby - który przy okazji występu w meczu Lech – Fiorentina – zadeklarował: „Chcę wrócić do Wisły”. Teraz podnoszą to sympatycy „Białej Gwiazdy”, co nie zniechęca wielu kibiców Legii. Błaszczykowski z „elką” na piersi, to byłoby wielkie wydarzenie. W każdym aspekcie – finansowym, prestiżowym, medialnym. Jednak - jak znam Kubę - wydarzeniem przede wszystkim sportowym.

Roman Kołtoń, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze