Środkowy z Torunia był w czwartek najlepszym strzelcem zespołu. Wyszedł w pierwszej piątce, grał 21 minut i popisywał się skutecznością. Trafił sześć z siedmiu rzutów za dwa punkty i dziewięć z dziesięciu wolnych, odnotował trzy zbiórki w obronie. Miał także asystę, dwie straty oraz jeden faul.

 

Po pierwszej połowie Bulldogs prowadzili 38:22, w drugiej powiększyli różnicę do 31 pkt.

 

"Występuję w NCAA już piąty rok i zasadniczo, gdziekolwiek byśmy nie grali, jest to dla nas najważniejszy mecz sezonu, przynajmniej w konferencji. Byliśmy dziś dobrze przygotowani. Publiczność rywali była naprawdę zaangażowana, ale wyszliśmy odpowiednio skoncentrowani. Podobała mi się intensywność naszej gry" - skomentował Karnowski, który więcej punktów w tym sezonie (22) uzyskał tylko w spotkaniu z zespołem Bryant (109:70).

 

W obecnych rozgrywkach Polak jest drugim strzelcem (średnio 12,9 pkt) i zbierającym (5,7 zb.) drużyny ze Spokane.

 

Od początku sezonu ekipa Gonzagi wygrała 18 kolejnych spotkań. To jej najlepszy start w rozgrywkach w historii. Ekipa trenera Marka Fewa jest klasyfikowana na czwartym miejscu w całej lidze. Eksperci przewidują, że w kolejnym notowaniu znajdzie się wyżej.

 

Karnowski wrócił w tym sezonie do rywalizacji o punkty po długiej przerwie spowodowanej kontuzją kręgosłupa i skomplikowanej operacji, którą przeszedł w USA dokładnie przed rokiem, w sylwestrową noc. W myśl przepisów reprezentant Polski może powtarzać sezon w lidze NCAA na zasadzie tzw. medical redshirt. Dotyczy to zawodników, którzy doznali kontuzji wykluczającej z gry przed rozegraniem przez zespół połowy spotkań sezonu regularnego.