Cavaliers w ostatnich tygodniach spisują się znacznie poniżej oczekiwań. Od 4 stycznia stycznia przegrali sześć z dziesięciu meczów. W starciu z Pelicans, którzy z bilansem 18-27 zajmują dopiero 10. miejsce w Konferencji Zachodniej, nawet przez moment nie prowadzili.

 

Drużyna z Nowego Orleanu, która musiała sobie radzić bez kontuzjowanego Anthony'ego Davisa, po pierwszej kwarcie miała dziewięć punktów przewagi, a w drugiej sięgnęła ona nawet 22 punktów. Po przerwie mistrzom nie można było odmówić zaangażowania. Do końca walczyli o odwrócenie losów rywalizacji, ale zabrakło im czasu.

 

"Po prostu w tym momencie nie jesteśmy bardzo dobrzy" - ocenił krótko gwiazdor Cavaliers LeBron James.

 

Gościom nie wystarczyła świetna postawa ich czołowych koszykarzy. Kyrie Irving zdobył 49 punktów, James uzyskał czwarte w sezonie tzw. triple-double, na które złożyło się 26 pkt, 12 asyst i 10 zbiórek. Kevin Love natomiast dodał 22 pkt i 16 zbiórek.

 

Pelicans wygrali, bo na wyżyny swoich możliwości wspieli się Terrence Jones i Jrue Holiday, a także znaczenie lepiej niż w ekipie rywali spisali się ich rezerwowi. Jones zakończył spotkanie z dorobkiem 36 pkt i 11 zbiórek, a Holiday miał 33 pkt i 10 asyst. Zawodnicy z ławki natomiast dodali łącznie 40 pkt, wobec 13 pkt rezerwowych Cavaliers.

 

Drużyna z Cleveland z bilansem 30-13 wciąż prowadzi w tabeli Konferencji Wschodniej. Drugie miejsce zajmuje Toronto Raptors (28-16), które minionej nocy nie grało.

 

Na zachodzie i zarazem w całej lidze, mimo porażki najlepsi są Warriors (38-7). Ich w Miami pogrążył Dion Waiters, który trafił "za trzy", gdy do końca pozostawało 0,6 s. W całym meczu 25-letni strzelec uzyskał 33 pkt. Dla pokonanych 27 pkt zdobył Kevin Durant.

 

Tuż za Warriors w tabeli jest San Antonio Spurs (35-9). Teksańczycy nie zawiedli i gładko pokonali na wyjeździe najsłabszych w tym sezonie Brooklyn Nets 112:86. Aż siedmiu zawodników gości zdobyło co najmniej dziesięć punktów, a najwięcej - 20 - rezerwowy Patty Mills.

 

Russell Westbrook ponownie niemal w pojedynkę zapewnił zwycięstwo ekipie Oklahoma City Thunder, tym razem na wyjeździe z Utah Jazz 97:95. 28-letni rozgrywający uzyskał 22. w sezonie i 59. w karierze triple-double (38 pkt, 10 asyst i 10 zbiórek). W dodatku trafił zwycięski rzut na 1,4 s przed ostatnią syreną.

 

Wygrała również drużyna Marcina Gortata. Washington Wizards na wyjeździe pokonali Charlotte Hornets 109:99, a polski środkowy zdobył osiem punktów. "Czarodzieje" z bilansem 24-20 zajmują piąte miejsce w tabeli Konferencji Wschodniej.