E-sportowa poezja, esencja Counter-Strike’a, kwintesencja rywalizacji, przedwczesny finał – różnie możemy nazywać dzisiejsze starcie Astralis z Na’Vi, ale słowa i tak nie oddadzą w pełni tego, co przez niemal cztery godziny działo się na serwerze. Nic zresztą dziwnego: w szranki o półfinał stanęli przecież gracze, którzy w fazie grupowej nie oszczędzali swoich rywali, a także sekcja jeszcze przed samym turniejem w ciemno stawiana w finale.


Wszystko zaczęło się na overpassie. Duńczycy wystartowali z wysokiego C i rundę za rundą udowadniali, że z zawodnikami Na’Vi nie tylko można wygrać, ale wręcz ich zmiażdżyć – tak, jak Na’Vi miażdżyło swoich oponentów w trzech poprzednich spotkaniach. Ataki bombside’ów wychodziły im bez zarzutów, a powolna, mądra gra kierowana przez Lukasa ‘gla1ve’a’ Rossandera poskutkowała tym, że po dziesięciu rundach Astralis prowadziło już 8-2, a chwile później już 12-3. Zmiana stron wiele nie zmieniła: po kilku imponujących akacjach z obu stron, Skandynawowie przypieczętowali w końcu swoją wyższość na pierwszej planszy: 16-7.


Wściekłość Natus Vincere dało się zauważyć od samego początku mirage’a. Przez siedem pierwszych rund formacja z Ukrainy nie dawała w ogóle dojść do głosu przeciwnikom. Momentami gracze Na’Vi sami byli zdziwieni, jak mocno zdominowali początek mapy. Astralis swój pierwszy punkt zdobyło dopiero w ósmej rundzie, ale to nie zniechęciło ich do gry. Od stanu 7-1 skrupulatnie wracali do gry, najpierw jako antyterroryści doprowadzając do 6-9, następnie już w strojach terrorystów wyrównując, by chwilę później nawet wyjść na prowadzenie 13-10. Wszystko stawało się już jasne, ale, Aleksandr ‘s1mple’ Kostyliev i spółka nie byliby sobą, gdyby nie zdołali ponownie odwrócić losów potyczki. Najważniejsze rundy padły na ich konto, a rezultat 16-14 zagwarantował im lokację dogrywkową.


Ostatecznie jednak to Duńczycy naprawili swoje błędy z mirage’a. Dust2 także zapowiadał się bardzo emocjonująco. I taki bez wątpienia był. Choć wynik 16-10 dla Astralis może tego nie oddawać, Na’Vi niejednokrotnie miało szansę przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.


W grze o główne nagrody pozostało więc Astralis, które w półfinale zmierzy się ze zwycięzcą potyczki: fnatic kontra Gambit Gaming. Natus Vincere wraca natomiast do domu: co prawda z tytułem legend, ale bez wątpienia również z ogromnym niedosytem.