Jak bronić się przed taką wpadką, jaką miał Andrzej Wawrzyk?

 

Andrzej Fonfara: Przede wszystkim wierzę, że w przypadku Andrzeja to była pomyłka, a nie świadoma sprawa... ale na koniec dnia, to niewiele zmienia. Stracił szansę walki o tytuł, coś dla nas najcenniejszego. Do tego Andrzej stracił pieniądze, a boks to przecież nasza praca. Każdy z nas wie, że tylko i wyłącznie na nas spoczywa odpowiedzialność za to, co bierzemy. To brudny sport. Wiem coś o tym, mogę się tylko cieszyć, że taka wpadka jaką miałem, była na samym początku kariery. Nauczyła mnie.

 

Jak to wygląda dziś?

 

Nie ma rzeczy, którą przyjmuję, która nie byłaby wcześniej przebadana przez moją dietetyczkę. Jak jest walka, to w szatni nie dotknę niczego, co nie jest w bidonie trenera, nie napiję się wody z otwartej butelki. Różne się rzeczy w boksie zdarzają – trzeba bardzo uważać.  Odpowiedzialność  mojej dietetyczki, to nie tylko zdrowe żywienie przystosowane do aktualnych obciążeń treningowych, ale także wszelkie odżywki. Właśnie u mnie była przez tydzień w Kalifornii, sprawdzić moją wydolność, tkankę tłuszczową, ogólny stan organizmu na tym etapie treningów.  Nie tknę niczego, czego ona nie ma na liście leków przebadanych. Nie ma takiej możliwości, nie ma odstępstw od  reguły – zresztą nie tylko teraz, przed kolejną walką, ale tak jest od lat. Wiem, że amerykańskie odżywki mają często rzeczy znajdujące się na liście specyfików niedozwolonych.

 

Na liście Clean Boxing Program WBC, zaaprobowanej przez praktycznie wszystkich promotorów, nawet kiedy walka nie jest związana z pasem WBC, jesteś od samego początku.

 

To był wymóg dla wszystkich pięściarzy walczących u Al’a Haymona. Wypełniłem teraz wszystkie dokumenty, uaktualniłem gdzie trenuje, w jakich godzinach, gdzie mieszkam, adresy, kontakty. To podstawowy wymóg bo wiadomo, że kontrole są niezapowiedziane, nigdy nie wiadomo, kiedy ekipa antydopingowa się pojawi. Pamiętasz jak było w Montrealu, przed walką ze Stevensonem. Weszli i już nie można było opuścić pokoju hotelowego do końca badań. Zapraszam w każdej godzinie dnia i nocy.

 

Po tych zmianach związanych z występami naszych pięściarzy, aż się boję zapytać, kiedy oficjalne ogłoszenie Twojego następnego pojedynku...

 

Luzik, komunikat to będzie tylko formalność. Wszystko jest dograne, trenuję i już sparuję pod konkretnego rywala i konkretną datę. Forma życiowa. Zobaczycie.