Jako pierwsze zaprezentują się zespoły Giants oraz ROCCAT. Zgodnie z oczekiwaniami to właśnie te dwie ekipy z grupy A mają największe problemy z kolekcjonowaniem zwycięstw i okupują dolną część tabeli. Warto jednak zauważyć, że pomimo przykrego wyniku 0-2 Giants do tej pory prezentowało się naprawdę nieźle i potrafiło sprawić spore problemy Misfits i Fnatic, w obydwu tych pojedynkach będąc w stanie ugrać mapę. I to nawet pomimo faktu, że poniżej oczekiwań spisuje się gwiazdor środkowej alei Gigantów – Na „NighT” Gun-woo. Nie zachwyca natomiast Team ROCCAT, który miewał pojedyncze przebłyski, ale dotychczasowe mecze przeciwko G2 i Misfits przegrywało bez poważniejszej walki, dwukrotnie notując rezultaty 0-2, jeśli chodzi o mapy. Zawodzi przede wszystkim ten, który miał prowadzić ROCCAT do triumfów – midlaner Felix „Betsy” Edling. O ile w poprzenich spiltach Szwed doskonale radził sobie w trakcie fazy linii, o tyle w obecnej edycji rozgrywek przypomina raczej siebie ze swoich pierwszych meczów w LCS – przestraszonego i niepewnego własnych umiejętności. Który z midlanerów zwycięży w tym starciu i zrehabilituje się za słabsze występy w inauguracyjnych starciach? Czy znowu zobaczymy Illaoi, która jest pocket pickiem toplanera Giants, Olofa „Flaxxish” Medina?

Giants Gaming vs Team ROCCAT o godzinie 17.00

Kiedy już poznamy zwycięzcę batalii pomiędzy Giants i Team ROCCAT, na Polach Sprawiedliwości pojawią się zespoły Vitality oraz Origen. One również powalczą o swój pierwszy triumf w wiosennym splicie EU LCS. Ta wygrana przybliży jedną z tych ekip do walki o play-offy, a oddali od groźby udziału w turnieju barażowym. Faworytem drugiego pojedynku dnia jest bez wątpienia ekipa Team Vitality, która dysponuje fenomenalnym składem, a która do tej pory nie potrafiła przełożyć indywidualnych umiejętności swoich zawodników na dobrą grę drużynową i co za tym idzie – na zwycięstwa. O ile jednak gładkie porażki VIT przeciwko Unicorns of Love (0-2) oraz Splyce (0-2) są w pewnym sensie zaskoczeniem, o tyle nikogo nie dziwi fatalna postawa Origen. Zupełnie eksperymentalny skład złożony przez właściciela organizacji, byłego legendarnego gracza Enrique „xPeke” Cedeno Martineza, zgodnie z przedsezonowymi przewidywaniami zupełnie się nie sprawdza i notuje kolejne porażki, a jednocześnie nic nie wskazuje na to, by ta tendencja miała się zmienić. Tym niemniej dla outsiderów starcie z Vitality będzie niezwykle istotne. Jeśli ekipa xPeke chce bowiem uniknąć ostatniego miejsca w grupie, to jedyną opcją, która znajduje się w jej zasięgu, jest wyprzedzenie dzisiejszych rywali. Czy indywidualne umiejętności trio Cabochard-Nukeduck-Steeelback wystarczą do zabezpieczenia pierwszego triumfu w tym splicie? A może Origen wykorzysta brak synergii w szeregach rywali i przerwie swoją fatalną passę?

Team Vitality vs Origen około godziny 20.00

Transmisja obydwu spotkań od godziny 17.00 na portalu Polsatsport.pl