EU LCS: Splyce i Fnatic spełniają oczekiwania fanów (WIDEO)

E-sport

Pierwsza część rozgrywek grupowych EU LCS właśnie dobiegła końca. Na koniec trzeciego tygodnia, przed pojedynkami międzygrupowymi, naprzeciw siebie stanęło Splyce i Origen oraz ROCCAT i Fnatic. Zarówno Origen, jak i ROCCAT wciąż nie zdołało wygrać żadnego ze swoich meczów, więc była to dla nich ostatnia szansa na potencjalny comeback.

Sporych szans na powrót nie dało jednak się zauważyć po pierwszej grze tego dnia. Origen, mimo zmylenia Splyce wyborem Miss Fortune, którą zdecydowali się zagrać na pozycji strzelca, a nie wspierającego, a także otrzymania od rywali darmowej Camille, ewidentnie nie radziło sobie z założeniami własnej kompozycji. Ekipa YamatoCannona po prostu pokonała swoich przeciwników odpowiednimi ruchami po mapie i decyzjami, których nie potrafili przewidzieć. W efekcie potyczka skończyła się naprawdę szybko, przy nexusie wybuchającym już w okolicach 25. minuty.
 
Za drugim razem było już nieco lepiej, choć najprawdopodobniej lepszy występ zawodników Origen wynikał z większej swobody danej im przez oponentów oraz większej ilości popełnianych przez nich błędów. Pomimo tego jednak przez całą grę wyraźnie było widać, że to SPY kontroluje całą sytuację, a zakończenie serii jest tylko kwestią czasu. OG popisało się chyba najlepszym występem jak dotąd, lecz wciąż było to zdecydowanie za mało, by wygrać swoje pierwsze starcie w splicie.
 
Kolejna seria przypominała bardziej mecz ping ponga niż rozgrywki League of Legends. Najpierw Fnatic bez większych problemów poradziło sobie z ROCCAT, co w dużej mierze zawdzięczali Camille Capsa i Sorace Jezisa, które wywołały niemałe zaskoczenie w szeregach wroga. Następnie przodowało ROCCAT, których głównymi aktorami byli Betsy na Ryzie oraz Maxlore na Kha'Zixie i choć nie obyło się bez problemów, to jednak opór przeciwników był niewystarczający, a spokojne i wyrachowane planowanie zapewniło zespołowi wyrównanie spotkania. Na koniec FNC powtórzyło swój wyczyn z początku, choć tym razem jako rozproszenie oponentów posłużył SoaZ na Gnarze, a sama bitwa zajęła nawet równie mało czasu, co pierwsza.
Kamil Adamczyk

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze